Sport.pl

Cracovia może mieć problem, bo terminarz rozsypuje się jak domek z kart

Cracovia może nie zagrać trzeciego meczu z rzędu, tym razem w 1/16 finału Pucharu Polski. Ale tylko wtedy, gdy właściciel Zawiszy Bydgoszcz przejdzie od słów do czynów.
W sobotę krakowianie mają zmierzyć się z liderem I ligi w Bydgoszczy, ale wczoraj Radosław Osuch przekonywał, że wycofuje drużynę z Pucharu Polski. - Jeśli panowie z Polskiego Związku Piłki Nożnej tak traktują kluby, to niech sobie sami rozgrywają mecze - mówił "Gazecie" właściciel Zawiszy.

Osuch protestuje, bo klub dostał karę 30 tys. zł od PZPN-u za zachowanie kibiców podczas spotkania z ubiegłego sezonu. Przekonywał też, że Zawisza nic nie zarobi za mecz Pucharu Polski, a wpływy z praw transmisyjnych trafiają do PZPN-u, a nie do klubów.

Groźby Osucha to raczej próba zwrócenia uwagi na problem i nikt nie traktuje ich poważnie. W Bydgoszczy zaczęli sprzedawać bilety na mecz, a transmisję spotkania zapowiedziała stacja Orange Sport. Poza tym Zawisza naraziłby się na kolejne kary od PZPN-u i dyskwalifikację.

Wczoraj do PZPN-u nie wpłynęło pismo w sprawie odwołania spotkania. - Nie ma sprawy wycofania się Zawiszy z Pucharu Polski - uważa Wojciech Jugo, szef Komisji do spraw Rozgrywek i Piłkarstwa Profesjonalnego PZPN-u.

W Cracovii, choć mogliby awansować do następnej rundy Pucharu Polski bez gry, chcą zmierzyć się z liderem I ligi. - Odwołanie meczu nie byłoby komfortowym rozwiązaniem, bo zaczyna nam brakować meczów o stawkę. Każdy z nas chce już grać, zwłaszcza po długim okresie przygotowawczym - zapewnia Wojciech Stawowy, trener krakowian.

Gdyby rzeczywiście nie doszło do spotkania z Zawiszą, wówczas krakowianie pierwszy oficjalny mecz rozegrają dopiero 19 sierpnia z GKS-em Katowice. - Musielibyśmy szukać sparingpartnera na weekend. Będzie ciężko, ale czasami niektórym drużynom też coś wypada z terminarza. Przez ostatnie problemy z podopiecznych nie uszło powietrze, zawirowania nie wpływają na formę, ale nie możemy być zadowoleni - podkreśla Stawowy.

Piłkarze Cracovii dotąd nie zainaugurowali sezonu (podczas gdy na przykład Zawisza rozegrał już dwa spotkania). Mecz pierwszej kolejki I ligi z Okocimskim Brzesko został przełożony z powodu spotkania beniaminka z Legią Warszawa w Pucharze Polski.

Z kolei krakowianie wnioskowali do PZPN-u o zmianę terminu meczu drugiej kolejki z Arką Gdynia z powodu powołań do reprezentacji trzech zawodników. Piłkarska centrala przełożyła spotkanie z 15 na 22 sierpnia. Krakowianie nie chcą grać pięciu meczów w dwa tygodnie i złożyli kolejne pismo z prośbą o wyznaczenie daty na 5 września.

W najbliższym czasie pod Wawel przyjedzie Jan Hoszek. Czech naderwał mięsień dwugłowy i grozi mu sześć-osiem tygodni przerwy od treningów. Mimo to Cracovia jest zdecydowana na pozyskanie stopera FK Teplice, a zgodę na transfer wydał już prezes Janusz Filipiak.

Wczoraj dodatkowe badania kolan miał Edgar Bernhardt, ale raczej obędzie się bez niespodzianek i piłkarz trafi do Cracovii. - Nie mam żadnego problemu, to po prostu druga część testów medycznych - stwierdził niemiecki napastnik.