Sport.pl

Saidi Ntibazonkiza idzie pod nóż. Cios w finanse Cracovii

Latem I-ligowy klub raczej nie zarobi na transferze Saidiego Ntibazonkizy. Piłkarz najprawdopodobniej podda się operacji, a krakowianie będą musieli płacić mu pensję oraz zwrócić koszt leczenia.
Od ponad pół roku skrzydłowy chce odejść z klubu. Zimą, gdy nie wypalił transfer do ukraińskiego Metalistu Charków, zażądał podwyżki. Całą wiosnę zmagał się z kontuzją, a latem ogłosił, że zmienia klub.

Czarny PR Lecha?

Ntibazonkiza był bliski odejścia do Lecha Poznań, ale podczas testów medycznych lekarze wykryli u niego uraz. Klub szybko poinformował o tym na oficjalnej stronie. - Czarny PR? - Trochę tak. Byłem zdziwiony, że Lech napisał oświadczenie na temat tak niegroźnego urazu. Może działacze chcieli, by nie prześcignął ich inny polski klub? Mamy z Lechem wrócić do rozmów, ale pojawiły się też zapytania z zagranicy - twierdzi Tadeusz Słomiński z agencji Sport Trade Center, która reprezentuje Ntibazonkizę.

Skrzydłowy ma problem z tylnymi więzadłami w kolanie. Uraz nie jest na tyle groźny, by nie mógł ćwiczyć, ale na dłuższą metę może grozić kontuzją. Do tej pory Burundyjczykowi wystarczyło kilka dni odpoczynku, by ból zniknął. Uraz wciąż się jednak odnawia, więc Ntibazonkiza przejdzie operację i będzie pauzował przez kilka tygodni.

- Władze Lecha zachowały się dziwnie. Znam wielu piłkarzy, którzy grali z tym samym urazem, i nic im nie było. To nie jest groźne, choć Saidi będzie musiał przejść zabieg. Czy jest podminowany? Nie chciałbym o tym mówić. Najważniejsze, by się wyleczył - twierdzi Arkadiusz Radomski, były piłkarz Cracovii i przyjaciel Ntibazonkizy.

Dla Cracovii to bardzo zła informacja, bo wieści o kontuzjowanych zawodnikach rozchodzą się na rynku lotem błyskawicy. Agent Ntibazonkizy jest optymistą i liczy, że jeszcze latem znajdzie dla niego klub. - To możliwe, bo okno transferowe trwa do końca sierpnia - przekonuje Słomiński.

Problem w tym, że po operacji Ntibazonkiza musi przejść kilkutygodniową rehabilitację i do treningów wróciłby w połowie września. Tymczasem od zakończenia poprzedniego sezonu zagrał tylko jeden mecz w reprezentacji Burundi, do tego nie przygotowywał się do sezonu z Cracovią. W tej sytuacji I-ligowcowi trudno będzie znaleźć kupca. A jeśli już, to raczej nie wyłoży oczekiwanych 400 tys. euro.

Może się okazać, że Ntibazonkiza zostanie pod Wawelem aż do zimy, ale wówczas Cracovia będzie musiała zapłacić za jego operację i rehabilitację. Do tego co miesiąc na konto Ntibazonkizy będzie wpływać 80 tys. zł pensji. Czyli tyle samo, ile wypłaca się czterem młodym pomocnikom, którzy mają stanowić o sile krakowian w nadchodzącym sezonie.

Negocjacje w Czechach

Wczoraj 20-letni Damian Dąbrowski przechodził testy medyczne i wszystko wskazuje na to, że zostanie na rok wypożyczony z Zagłębia Lubin. Trwają rozmowy w sprawie pozyskania Łukasza Zejdlera z Banika (wczoraj w Ostrawie negocjacje prowadzili wiceprezes Radomir Szaraniec i agent Edward Socha) oraz Edgara Bernhardta z FC Lahti.