Sport.pl

W Cracovii po letargu dobijają targu

Cracovia jest blisko pozyskania Damiana Dąbrowskiego, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia. Niewykluczone, że jeszcze przed startem sezonu pod Wawel trafią dwaj kolejni piłkarze.
Gdy trener Wojciech Stawowy rozpoczynał przebudowę drużyny, przekonywał, że potrzebuje kilku wzmocnień. Z klubu odeszło 12 zawodników (kolejny na liście jest Saidi Ntibazonkiza), którzy stanowili trzon zespołu, a nowych twarzy pojawiło się niewiele (Adam Marciniak, Krzysztof Danielewicz i wypożyczony Krzysztof Pilarz).

Ale teraz powoli widać efekty rozmów transferowych. Najbliżej podpisania umowy jest 20-letni Dąbrowski. Już wczoraj trenował z krakowianami, a dziś przejdzie testy medyczne. - Chcemy mieć pewność, że jest zdrowy. Nie wszystko jest jednak zapięte na ostatni guzik, bo trwają rozmowy z Zagłębiem Lubin - podkreśla trener Stawowy.

Piłkarz ma ważny kontrakt z tym klubem, ale trener Pawel Hapal nie będzie robił mu problemów z odejściem. W grę wchodzi wypożyczenie do Cracovii.

Dąbrowski w barwach Zagłębia zadebiutował w ekstraklasie w sezonie 2009/10 i do tej pory rozegrał 27 spotkań. Wiosną był na wypożyczeniu w pierwszoligowym KS-ie Polkowice, wystąpił w 11 meczach i strzelił gola.

- Na pewno nie jest to poziom ekstraklasy, choć i w I lidze znajdzie się kilka drużyn, które starają się grać w piłkę. W Cracovii cel jest jasny, czyli powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej. Pierwszy trening był ciężki, zaraz po nim położyłem się w łóżku i zasnąłem - uśmiecha się Dąbrowski.

Stawowy: - Staram się ściągać piłkarzy wszechstronnych i kreatywnych. Damian zwykle grywał w środku pola, ale mam też inne pomysły. Będzie miał ciężkie zadanie, by nadrobić zaległości i wkomponować się w zespół. Dostanie jednak czas na aklimatyzację i walkę o miejsce w składzie.

To dla Dąbrowskiego nowość, bo w Zagłębiu nie miał żadnych szans na grę i groziło mu zesłanie do Młodej Ekstraklasy. - Trener od początku nie widział mnie w kadrze. Podobno ma dobre zdanie o moich umiejętnościach, ale jak już się spotykaliśmy, to nie było nam po drodze. Stwierdził, że mogę szukać klubu. Doceniam, że mi to powiedział i nie traciłem czasu - podkreśla 20-letni zawodnik.

Bliżej Cracovii jest też Łukasz Zejdler, który od kilku tygodni trenuje z drużyną. Formalnie jest piłkarzem Banika Ostrawa, ale Czesi bez jego zgody przedłużyli kontrakt i Edward Socha, agent zawodnika, złożył sprawę do arbitrażu FIFA.

- Wciąż nie otrzymaliśmy decyzji, ale dzielą nas od niej dni, jeśli nie godziny. Mimo to wybieram się na rozmowy z władzami Banika. Wciąż obstaję przy tym, że Łukasz jest wolnym zawodnikiem i trafi do Cracovii za darmo - przyznaje Socha.

Stawowy: - Cieszę się, że transfer jest bliski finalizacji, bo to piłkarz, o którym kiedyś będzie głośno. Mówię to wyraźnie i publicznie, choć zwykle jestem wyważony w opiniach. Mam nadzieję, że sprawa rozstrzygnie się do końca tygodnia.

Mimo potencjalnych dwóch wzmocnień krakowianie liczą też na możliwość pozyskania Edgara Bernhardta. Niemiec trenował z krakowianami przez dwa dni (wcześniej oblał testy w Legii i Górniku Zabrze), ale w piątek wyjechał na mecz FC Lahti. Jego drużyna przegrała 0:2 z FF Jaro, a Bernhardt zszedł z boiska po pierwszej połowie.

- Ewentualne transfery nie wykluczają podpisania umowy z Bernhardtem. Bardzo chciałbym go pozyskać. Nie trzeba być klasycznym napastnikiem, by zdobywać dużo bramek. A on ma skłonność do gry ofensywnej - zapewnia Stawowy.

Według naszych informacji Cracovia musiałaby wyłożyć za niemieckiego napastnika mniej niż 100 tys. zł. Wszystko przez to, że kontrakt piłkarza z fińską drużyną wygasa już w listopadzie. Wczoraj przedstawiciele FC Lahti przekonywali, że nie dostali oferty z żadnego polskiego klubu.

- Edgar to wspaniały piłkarz i świetny człowiek. Przychodził do nas za darmo i zawarliśmy dżentelmeńską umowę, że jeśli dostanie interesującą ofertę, to odejdzie za symboliczną kwotę - twierdzi Jussi Lumio, dyrektor sportowy FC Lahti.

Więcej o: