Piłkarz testowany przez Cracovię to poliglota. "Język fiński jest równie trudny co chiński"

Edgar Bernhardt to ciekawa postać. Mieszka w Niemczech, ale postanowił sobie, że zagra w reprezentacji Kirgistanu. Pod Wawelem spędzi tylko dwa dni, bo spieszy się na mecz ligi fińskiej.
- Możemy zamienić kilka słów po angielsku? - pytamy Bernhardta po środowym treningu Cracovii.

- Jasne. Możemy po angielsku, niemiecku albo rosyjsku. Znam też trochę holenderski. Z kolei po polsku rozumiem niektóre słowa.

Skąd zna te wszystkie języki? Ma kirgijskie korzenie (stąd rosyjski), ale wychował się w Niemczech. Występował też w holenderskim FC Emmen, a od dwóch lat gra w fińskim FC Lahti. - Język fiński? Nie ma szans, musiałbym się go uczyć przez sześć lat w szkole. Jest chyba równie trudny co chiński. Zdecydowanie dużo łatwiej jest się nauczyć polskiego - uśmiecha się skrzydłowy.

Bernhardt ma plan, by reprezentować Kirgistan. - Przyznaję, nie znam żadnego piłkarza kirgijskiej kadry. Byłbym tam największą gwiazdą, ale to nie o to chodzi. Do rosyjskiej czy niemieckiej kadry dostać jest się trudno, a jako reprezentant Kirgistanu mógłbym chociaż grać w ciekawych sparingach: np. przeciwko Kazachstanowi, Rosji, Chinom czy Korei... - opowiada zawodnik i przekonuje, że... nie czuje się prawdziwym Niemcem.

Jak jednak zareagowałby, gdyby Niemcy zaproponowali mu grę w reprezentacji? - Oczywiście, że bym nie odmówił! Przecież nawet Lucas Podolski się nie wahał!

Bernhardt wcześniej był na testach w Legii Warszawa i Górniku Zabrze. Dlaczego chce grać w Polsce? - Tutaj atmosfera wokół piłki jest lepsza niż w Finlandii, bo tam sportem numer 1 jest hokej. Liga piłkarska trwa pięć miesięcy, meczów jest kilk w tygodniu, bo w zimie zalega tam dwumetrowa warstwa śniegu. Do tego z Polski miałbym bliżej do domu, do żony - opowiada.

Jego testy będą wyjątkowo krótkie, bo już w piątek przed południem wyleci z Krakowa. W niedzielę Bernhardta czeka bowiem mecz w lidze fińskiej. - Miałem już kontakt z Cracovią w ubiegłym roku, ale wtedy nic poważnego z tego nie wyszło. Mam nadzieję, że teraz się uda. To dobry klub, który w ubiegłym sezonie miał pecha. Słyszałem, że trener preferuje grę w ofensywnym stylu i bardzo mi to odpowiada - mówi Bernhardt.

Wojciech Stawowy, trener Cracovii, po środowym treningu przekonywał: - Miałem sygnały, że to ciekawy piłkarz, ale na razie tylko tyle mogę o nim powiedzieć. Podjąłem jednak ryzyko i zgodziłem się na dwudniowe testy. Mówi, że podoba mu się moja filozofia gry? To chyba kurtuazja, przecież się nie znamy. Po prostu chciał być grzeczny.

Więcej o: