Sport.pl

Cracovia. Saidi Ntibazonkiza nie odejdzie do Lecha, bo grymasi?

Piłkarz chce za wszelką cenę zmienić klub, ale nie potrafi dogadać się z menedżerami.
25-letni skrzydłowy od lat nie ma jednego agenta, który odpowiadałby za jego interesy. - Nie mam reprezentanta, bo sam potrafię zadbać o swoje sprawy. Współpracuję z kilkoma osobami, którym ufam - mówił "Gazecie" zimą ubiegłego roku. Wtedy negocjował umowę z ukraińskim Metalistem Charków.

Z transferu nic nie wyszło i piłkarz wrócił pod Wawel. Nie obyło się bez problemów. Na kilka godzin przed zimowym zgrupowaniem Cracovii w Hiszpanii Ntibazonkiza zagroził, że nie wsiądzie do samolotu, jeśli nie dostanie podwyżki. W trakcie rundy wiosennej kłócił się z trenerem i został odsunięty od zespołu.

Po spadku krakowian do I ligi reprezentant Burundi stwierdził, że odchodzi z klubu. Ofert dla piłkarza szukało kilku menedżerów. W sprawie transferu wypowiadali się m.in. Filip Wiśniewski, współpracownik agenta Cezarego Kucharskiego, ale też przedstawiciele agencji Sport Trade Center (odpowiedzialnej za sprzedaż Mateusza Klicha do VfL Wolfsburg).

We wtorek media poinformowały, że Ntibazonkiza jest bliski transferu do Lecha i w sobotę może wyjechać z podopiecznymi trenera Mariusza Rumaka na zgrupowanie. Według naszych informacji na przeszkodzie może stanąć fakt, że piłkarz nie chce zdecydować się na umowę o pełnomocnictwie z jednym agentem.

- Był temat transferu do Lecha, jak również zapytania z Legii i klubów ukraińskich, ale Saidi w ostatecznym momencie negocjacji zachował się nieodpowiedzialnie i nie zamierzał podpisać z nami dokumentów. Nie rozumiem tego i na chwilę obecną zakończyliśmy współpracę - mówił Wiśniewski.

To nie pierwszy problem Ntibazonkizy z menedżerami. - Nie chcę mieć nic wspólnego z tym człowiekiem - opowiadał "Gazecie" jeden z jego byłych agentów w Holandii tuż przed transferem do Cracovii.

Piłkarz sądził się z innym holenderskim pośrednikiem, a poszło o wypłatę należności i protest piłkarza w czasie gry w NEC Nijmegen (zniknął na 68 dni, bo klub nie chciał mu dać podwyżki).

We wtorek Ntibazonkiza miał wyłączone oba telefony i nie udało się z nim skontaktować. Piłkarza nie było na sesji fotograficznej drużyny. Według przedstawicieli Cracovii powinien trenować codziennie w godz. 7-8 rano w klubie przy ul. Wielickiej, ale także tam go nie zastaliśmy.

Władze I-ligowej Cracovii do tej pory nie zdecydowały się ukarać Ntibazonkizy. Wcześniej piłkarze, którzy nie chcieli rozwiązać umowy, byli przesuwani do rezerw (np. Michał Goliński) lub trenują samotnie, jak Przemysław Kulig, który od dwóch lat biega niemal codziennie dookoła boiska (obecnie testowany jest przez Polonię Bytom).

Tymczasem obrońca Hesdey Suart rozwiązał kontrakt z Cracovią. Holender też ogłosił, że odchodzi z klubu i od początku przygotowań nie trenował z drużyną, bo zwichnął obojczyk.

Więcej o:
Komentarze (2)
Cracovia. Saidi Ntibazonkiza nie odejdzie do Lecha, bo grymasi?
Zaloguj się
  • skywhat

    Oceniono 1 raz 1

    Po co Lechowi to czarne beztalencie,w dodatku ramadam jest,jeszcze grymasi niech wraca do swojej babanowej republiki

  • borys1000

    0

    zniknął na 68 dni, bo klub nie chciał mu dać podwyżki - Szop skąd żeś wytrzasnął te bzdury, coraz niżej, coraz niżej...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX