Sport.pl

Cracovia walczy o Łukasza Zejdlera. "Perełka". Transfer w rękach FIFA

Dla władz Cracovii Łukasz Zejdler to na razie kot w worku, a dla działaczy Banika Ostrawa perełka. Obydwa kluby chcą jednak zatrzymać piłkarza. - W polskiej I lidze mógłby się szybciej rozwijać - uważa Werner Liczka, były dyrektor generalny czeskiego klubu
Kariera Zejdlera zaczęła się przypadkiem, gdy podczas spotkania Unii Racibórz wpadł w oko Bohumilowi Panikowi, byłemu trenerowi m.in. Lecha Poznań, wówczas skautowi Banika.

18-letni wtedy pomocnik przeskoczył z IV ligi do czeskiej ekstraklasy. Przez kilka miesięcy trenował z młodzieżowcami, a potem pojechał na zgrupowanie z pierwszą drużyną. W marcu 2011 roku zadebiutował w czeskiej Gambrinus Lidze.

Liczka, przez ostatnie dwa lata dyrektor Banika, chwali Zejdlera. - To inteligentny piłkarz. Ma świetny przegląd pola, bardzo dobrą technikę, a podczas jednego ze zgrupowań miał najlepsze wyniki testów wytrzymałościowych w całej drużynie. Do tego jest uniwersalny, może grać na trzech, nawet czterech pozycjach - uważa były trener Wisły Kraków, który wypromował m.in. Jakuba Błaszczykowskiego.

- To cud, że odkryliśmy tak wielki talent - cieszył się trener Karol Marko po debiucie Polaka w czeskiej ekstraklasie.

Liczka opowiadał, że w Polsce można znaleźć perełki, bo kluby nie mają zorganizowanego skautingu. Czescy dziennikarze opisywali historię pracowitego chłopaka, który na wieczorne treningi w Ostrawie wpada prosto ze szkoły w rodzinnym Raciborzu, gdzie przygotowywał się do matury (obie miejscowości dzieli 46 km).

Polak grał na lewej obronie, choć lepiej czuje się w roli pomocnika. Z czasem jednak okazało się, że przegrywa rywalizację z doświadczonymi zawodnikami. W czeskiej lidze rozegrał 11 spotkań.

Mimo wszystko latem nowy właściciel przeżywającego kłopoty finansowe Banika (Czesi wciąż nie zapłacili za transfer IV-ligowej Unii) przedłużył automatycznie kontrakt z piłkarzem o dwa lata. Tyle że na warunkach juniorskich. To nie spodobało się pomocnikowi, który chce odejść do Cracovii. Jego agent Edward Socha skierował sprawę do arbitrażu FIFA.

Liczka: - Nie znam planów działaczy Banika, ale po zmianie trenera Polak nie dostawał szans. Wszyscy jednak wiedzą, że to talent, i łatwo go nie wypuszczą. Dla mnie najważniejsze jest dobro piłkarza. Zejdler jest w takim wieku, że powinien regularnie grać. Transfer do Cracovii, nawet jeśli to wiąże się z występami w I lidze, dobrze by mu zrobił. Dojrzeje jako piłkarz i wskoczy na wyższy poziom.

Pomocnik pojechał z krakowianami na zgrupowanie do Gniewina i wkomponował się w drużynę. - Chciałbym zostać pod Wawelem, bo podoba mi się filozofia trenera Wojciecha Stawowego - przekonywał.

Jego przygoda z Cracovią nie zaczęła się jednak najlepiej z powodu oczekiwań menedżera, który zażądał 150 tys. zł prowizji oraz 50 tys. za podpis zawodnika na kontrakcie. - To skandaliczna propozycja, bo ten zawodnik to kot w worku - grzmiał Janusz Filipiak, prezes klubu.

Socha: - To był początek negocjacji. Prezes jest w gorącej wodzie kąpany, kilka razy zawiódł się na menedżerach. Nie ma takiego klubu, z którym bym się nie dogadał. Najważniejsze, że Łukasz chce grać w Cracovii, a ja robię wszystko, by działacze nie musieli za niego nic płacić Banikowi.

Więcej o:
Komentarze (2)
Cracovia walczy o Łukasza Zejdlera. "Perełka". Transfer w rękach FIFA
Zaloguj się
  • szpak.nie

    Oceniono 7 razy 7

    To wielki talent, wielki talent z IV ligi był. Dobrze grał, mało pił, zęby regularnie mył. Dobry przegląd miał, niezłe podanie i strzał. I inteligencję unormowaną - nie za dużą nie za małą, taką jaką piłkarzowi mieć wypada. A czy się przyda, czy się nada? Czy zadziwi wszystkich nas? Może tak, może nie.... Dla Cracovii jest w sam raz.

  • rucki

    Oceniono 14 razy -8

    jaki on jest dobry, skoro nikt o nim wcześniej nie słyszał, ma przejść do spadkowicza z Ekstraklasy, i to za darmo? wątpliwe to wszystko, my o takich "talentach" czytamy w mediach co rusz, bo ciągle próbuje się kogoś wykreować...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX