Cracovia. Wojciech Stawowy: Nie będę brał graczy, którzy mogliby występować w zawodach kulturystycznych

- Sparing pokazał, że nasza drużyna ma potencjał techniczny i trzeba z tego wycisnąć ostatnie soki. Mamy dopiero pół szklanki soku, ale zapełni się ona do pierwszego meczu - zapewnia trener Wojciech Stawowy po porażce z Amkarem Perm (2:3).
W spotkaniu z Rosjanami krakowianie dwa razy wychodzili na prowadzenie, ale później dali sobie strzelić dwie bramki w dwie minuty i przegrali. - Żadna porażka nie daje satysfakcji, ale w sparingach chodzi o coś innego. Jestem zadowolony z gry i postawy drużyny. Graliśmy z naprawdę dobrym przeciwnikiem. W pierwszej części dyktowaliśmy warunki - podkreśla Stawowy w rozmowie z TerazPasy.pl.

Krakowianie mogliby nawet pokonać Amkar, gdyby lepiej spisał się bramkarz Milosz Budaković, który zawinił przy wszystkich trzech golach. - Wie, że mógł mieć lepsze interwencje, ale po to pracujemy, by budować formę. Gdyby dziś ją miał, to byłoby za wcześnie. Jestem o niego spokojny - podkreśla Stawowy.

Piłkarze Cracovii zdecydowanie odstawali od przeciwników pod względem warunków fizycznych. Dało to o sobie znać przy pierwszej bramce dla Amkara, gdy po rzucie wolnym najwyżej wyskoczył jeden z Rosjan i głową wpakował piłkę do siatki. - Ale warunki fizyczne są mniej ważne, gdy się kreuje grę. Jeżeli więc będę ściągał graczy, to takich co umieją grać w piłkę. Ci, którzy mogliby brać udział w zawodach kulturystycznych, mniej mnie interesują - podkreśla Stawowy.

Więcej o: