Sport.pl

Nie chcieli go w Cracovii, a ten... został królem strzelców ligi ukraińskiej

Brazylijczyk Maicon błyszczy na Ukrainie po krótkiej i nieudanej przygodzie z Cracovią.
Na początku 2011 Maicon pojawił się na testach pod Wawelem i zależało mu, by odejść z Wołynia Łuck. Wówczas rundę jesienną zaczynał w podstawowym składzie, ale z czasem stracił zaufanie szkoleniowców. Często był zmieniany, a w końcówce rzadko pojawiał się na boisku. W 15 meczach zdobył tylko dwa gole i w głosowaniu kibiców na najlepszego piłkarza drużyny zajął... 11. miejsce.

- Trener często narzekał na to, że Maicon jest leniwy i nie walczy do końca - opowiadał nam wtedy jeden z ukraińskich dziennikarzy.

Po krótkich testach Jurij Szatałow, ówczesny trener, odesłał go na Ukrainę. Inna sprawa, że Maicon w sparingach Cracovii faktycznie nie błyszczał. Np. w spotkaniu ze Zbrojovką Brno nie trafił na pustą bramkę.

Do historii napastnika wraca jednak dziś portal weszlo.com. Okazuje się, że Brazylijczyk może dziękować opatrzności, że nie trafił do Cracovii. Na Ukrainie przeszedł bowiem metamorfozę i w Wołyniu grał pierwsze skrzypce. Z 14 golami zdobył koronę króla strzelców i po sezonie przeszedł do Szachtara Donieck.

Co ciekawe, Maicon nie jest pierwszym piłkarzem, którego forma wystrzeliła po wizycie pod Wawelem. Działacze mogą zastanawiać się np., dlaczego sukcesem nie okazał się np. transfer Pavola Masaryka, który do Cracovii przychodził jako były król strzelców ligi słowackiej. W Krakowie był jednak zagubiony. Z szatni często wychodził sam, a na boisku - zamiast korzystać z dobrych warunków fizycznych i przepychać się między obrońcami - gubił się i potykał. Wrócił na Słowację i w MFK Rużomberoku zaczął drugą młodość. Niemal z marszu otrzymał opaskę kapitana i znów wygrał klasyfikację strzelców.

Więcej o: