Sport.pl

Trener na trampolinie. Wskoczy do Lechii lub... Cracovii?

Krzysztof Łętocha awansował z Okocimskim Brzesko do pierwszej ligi, a teraz zainteresowane są nim Lechia Gdańsk i... Cracovia, której działacze wciąż nie są przekonani do Tomasza Kafarskiego.
48-letni szkoleniowiec w ciągu trzech lat pracy w Brzesku zbudował zespół, który w minionym sezonie przegrał tylko raz. Okocimski nie tylko punktował najlepiej spośród polskich drużyn występujących w rozgrywkach szczebla ogólnopolskiego, ale i był chwalony za styl gry.

Sukcesy Łętochy, który wcześniej pracował m.in. w Kolejarzu Stróże, Stali Rzeszów i Hetmanie Zamość, zaowocowały zainteresowaniem klubów z wyższych lig. Jesienią wymieniany był w gronie kandydatów na trenera pierwszoligowej Olimpii Elbląg, a po zakończeniu sezonu kontaktowali się z nim przedstawiciele Lechii Gdańsk, którzy rozstali się z Pawłem Janasem.

Bardzo prawdopodobne jednak, że Łętocha trafi do... Cracovii. Działacze spadkowicza z ekstraklasy interesowali się możliwością zatrudnienia szkoleniowca. Sam zainteresowany nie zaprzecza, ale nie chce rozmawiać na ten temat. - Dochodzą mnie słuchy o zainteresowaniu różnych klubów, ale być może to dziennikarskie spekulacje. Żadnych konkretnych ofert nie dostałem. Jeśli naprawdę jestem na celowniku, to pewnie ktoś kiedyś zadzwoni - podkreśla Łętocha.

Pod Wawelem nikt nie ukrywa, że pozycja Tomasza Kafarskiego jest bardzo słaba. Szkoleniowiec nie dość, że nie utrzymał drużyny, to wygrał tylko jeden mecz. Podpadł też działaczom i kibicom, sugerując, że Cracovia zostanie w ekstraklasie mimo sportowego spadku.

Co prawda, prezes Janusz Filipiak obiecał mu dalszą pracę, ale historia m.in. Wojciecha Stawowego lub Artura Płatka pokazuje, że to wcale nie oznacza zachowania dalszej posady. Pierwszy stracił pracę po podpisaniu 10-letniego kontraktu, drugi kilka dni po zapewnieniu prezesa, że zostanie przy ul. Kałuży.

W Brzesku jeszcze rok temu zastanawiali się, czy przedłużyć umowę z Łętochą, ale po wygraniu ligi o odejściu szkoleniowca nie chcą nawet słyszeć. Z kolei trener nawet z najbliższymi współpracownikami nie rozmawia o swoich planach na przyszłość.

Czesław Kwaśniak, prezes Okocimskiego, śpi spokojnie, bo uważa, że żaden bogatszy i wyżej notowany klub nie skusi 48-letniego szkoleniowca. - Czy II liga może być trampoliną np. do ekstraklasy? Nie będę tego oceniał. W czwartek rozmawialiśmy i trener zadeklarował, że chce kontynuować pracę w Brzesku. Nie ma tematu jego odejścia - ucina Kwaśniak.

Choć szkoleniowiec ma ważny kontrakt do stycznia, to w każdej chwili może go rozwiązać. Wczoraj podopieczni Łętochy rozegrali ostatni sparing (z drużyną Młodej Ekstraklasy Górnika Zabrze) przed urlopami. Trener nie ukrywa, że podczas wakacji zamierza zastanowić się nad przyszłością w beniaminku I ligi. - Mam wszelkie uprawnienia, by trenować drużyny z wyższych lig, więc oczywiście chciałbym spróbować sił na lepszym poziomie. Każdy chce się rozwijać - podkreśla Łętocha.