Sport.pl

Siedem grzechów, które doprowadziły Cracovię do I ligi

Brak umiejętności wyciągania wniosków, brak pomysłu na klub i ludzi, którzy znają się na funkcjonowaniu drużyny piłkarskiej, odrzucanie argumentów i rad fachowców doprowadziły Cracovię do spadku z ekstraklasy - uważają dziennikarze krakow.sport.pl Jarosław K. Kowal i Szymon Opryszek.
Pycha

W ubiegłym sezonie Janusz Filipiak, prezes Cracovii, powiedział dziennikarzom, że nie będzie z nimi rozmawiał, bo jest "zbyt inteligentny". Podobne zdanie wydaje się mieć o ekspertach, którzy od lat radzą mu wprowadzenie zmian w zarządzaniu klubem. Choć Cracovia czwarty rok toczyła dramatyczną walkę o utrzymanie, władze nie wyciągnęły żadnych wniosków.

Bo prezes wie lepiej. Filipiak ogłosił na łamach prasy m.in., że w klubie nie potrzebuje skautów. Próbowali to zmienić kolejni trenerzy, ale prędzej czy później tracili posady. Skautów nie trzeba i już. Efekty? W klubie roi się od piłkarzy z różnych stron świata, których oglądano (lub nie) najwyżej raz. Na boisku i w szatni zbudowano wieżę Babel, która runęła, kompromitując klub z wielkimi tradycjami.

Chciwość

To zarzut do zawodników Cracovii. W ubiegłym sezonie wywalczyli utrzymanie rzutem na taśmę. Wspięli się na szczyt umiejętności (i ambicji), ale najpierw prezes Filipiak musiał głęboko sięgnął do portfela. Wyłożył na stół 2 mln zł premii do podziału za utrzymanie oraz 400 tys. zł za wygrany mecz z Polonią Bytom, wtedy głównym konkurentem z dołu tabeli.

Wówczas inwestycja Filipiaka wystarczyła. W tym sezonie prezes zacisnął pasa i postawił na tańszą opcję z zatrudnieniem psychologa. Na niewiele się to zdało, bo w kluczowych w końcówce rozgrywek meczach z Polonią Warszawa i Widzewem drużyna nie tylko nie walczyła, ale i zdawała się czekać, aż Filipiak się złamie. Premii nie było, jest za to spadek.

Nieczystość

Wśród polskich piłkarzy Cracovia ma opinię klubu, w którym można łatwo podpaść działaczom, ale też nietrudno o dobry zarobek. I tak pod Wawel przez kilka lat z rzędu trafiali zawodnicy, którzy skupiali się głównie na dobrobycie. Ambitni wybierali inne kluby.

Jeśli działaczom coś się nie spodoba, piłkarz trafia na cenzurowane. I tak np. Przemysław Kulig od kilku lat trenuje sam: czasem kopnie piłkę, głównie biega. Ale co miesiąc pobiera pensję. - Już kiedyś mówiłem, że to nie jest wina piłkarzy ani trenerów. Kogo dokładnie? Sami sobie dopowiecie. Nie chcę o tym mówić, bo nie mam czasu biegać po sądach - mówił niedawno Radosław Matusiak, który odszedł z klubu skonfliktowany.

Działacze sami ukręcili ten bicz: są zbyt dumni, by wypłacić piłkarzowi należną kwotę i pozwolić mu ratować karierę. A zawodnicy? Patrz: grzech chciwości.

Zazdrość

- Cracovia nie jest jak inne kluby pupilkiem władz PZPN - przekonuje prezes, a wtórują mu piłkarze i trener. I tak Tomasz Kafarski narzekał na trudny terminarz w ostatnim tygodniu rozgrywek, a jego podopieczni niemal po każdym spotkaniu mieli pretensje do sędziego (także po derbach Krakowa): wytykają błędy, powtarzają, że w spotkaniach innych drużyn się nie zdarzają. O własnych wpadkach i beznadziejnej grze mówią tylko Mateusz Żytko i Marcin Budziński.

Poza tym prezes Filipiak marzy o budowie klubu z europejskimi sukcesami. Z zazdrością spogląda na dobrze zorganizowane drużyny z innych lig (np. TSV 1860 Monachium i Nancy, które sponsoruje jego firma). Filipiak przytacza anegdoty, sili się na porównania, mówi o profesjonalizmie i konsekwencji w działaniu.

Problem tylko, że prezes zdaje się nie widzieć, że Cracovia jest przeciwieństwem niemieckiego drugoligowca i francuskiego średniaka z Ligue 1. A wniosków z "wzorowania się" na zachodnich klubach brak.

Nieumiarkowanie w zarządzaniu klubem

Od czasu przejęcia klubu przez prezesa Filipiaka Cracovia nie musi martwić się o pieniądze. Problem w tym, że pieniądze są przejadane, bo polityka zarządzania zespołem stoi na głowie. I tak pod Wawel trafili zawodnicy pokroju Mariana Jarabicy, który kosztował niemal 1,2 mln zł. Z drugiej strony w klubie oszczędzają niemal na wszystkim: od inwestycji w młodzież, przez specjalistów, którzy zajęliby się wyszukiwaniem talentów z prawdziwego zdarzenia, po podrzędnych pracowników klubu. - Słyszałem, że w Cracovii skąpi się nawet na papierze toaletowym, ale nie jest tak źle - żartował kiedyś jeden z byłych trenerów.

Gniew

Profesor Filipiak nie należał do najbardziej porywczych prezesów w ekstraklasie, ale jego współpracowników nietrudno wyprowadzić z równowagi. Np. wiceprezes Jakub Tabisz potrafi wściekać się, kiedy tylko piłkarz lub któryś z jego podwładnych ośmieli się mieć inne zdanie niż on. Wtedy natychmiast dąży do ukarania niepokornego grzywną finansową, a w ostateczności: odsunięciem od drużyny.

W marcu przekonał się o tym bramkarz Szymon Gąsiński, który m.in. skrytykował politykę transferową klubu i został zesłany do Młodej Ekstraklasy. Efekt? Kilka dni później w bramce stanął kompletnie nieprzygotowany Radosław Cierzniak, który zawalił mecz z Górnikiem Zabrze, a zespół zrobił (kolejny) kroczek w kierunku I ligi. Najważniejsze, że Gąsiński wypowiada się już zgodnie z polityczną poprawnością według Cracovii.

Lenistwo

Piłkarze z ul. Kałuży ostatnio nie wyróżniają się pracowitością. Doszło do tego, że obrażeni na trenera Tomasza Kafarskiego Saidi Ntibazonkiza i Hesdey Suart symulowali kontuzje. - Jesteśmy zmęczeni wieloma miesiącami walki o utrzymanie - mówił jeden z zawodników, a te słowa najlepiej obrazują ambicję krakowian.

Stara zasada, że pańskie oko konia tuczy, już dawno w Cracovii nie działa. Prezes Filipiak jest zajętym biznesmenem i musi zajmować się interesami firmy Comarch, głównego sponsora. A pod nieobecność prezesa w klubie najbliżsi współpracownicy prezesa też do najpracowitszych nie należą. Np. Radomir Szaraniec, wiceprezes Cracovii, miał zimą wzmocnić zespół i pozyskać dyrektora sportowego. Transfery (poza Marcinem Budzińskim) okazały się klapą, dyrektora nie ma, a aktywność Szarańca zauważalna jest najbardziej na Facebooku.

Więcej o:
Komentarze (11)
Siedem grzechów, które doprowadziły Cracovię do I ligi
Zaloguj się
  • my_kroolik

    Oceniono 16 razy 16

    Najbardziej mnie dziwi, czemu polskie kluby zupełnie nie inwestują w szkolenie młodzieży. Przy budżetach czołówki, to są naprawdę drobne. Wystarczyłoby zebrać najlepszych z klubów trampkarskich, których w samym Krakowie i okolicach jest kilkadziesiąt. Jeśli trafiłby się jeden wybitny na 2 lata i paru średniaków, to by była żyła złota i zwrot z inwestycji na poziomie 3 cyfrowym

  • ulanzalasem

    Oceniono 11 razy 9

    Jak ma kasę to nawet zatrudniłby sobie od biedy można nie szukać tylko brać od konkurencji jak Bogdan Basałaj i Maaskant czy Petrescu 8D
    Bednarz powiedział, że Wisła nie ma 20 mln na akademie i że wg niego i zarządu to nie opłacalny "interes" bo wolą szukać zdolnych ~ 17 latków (tylko skąd ich wezmą skoro "nikt" nie ma akademii...) Przecież Comarch jest tam od lat więc może należało zacząć od akademii i dzisiaj mieć coś czego nie ma rywal z miasta ;)

  • profes79

    Oceniono 28 razy 8

    - Cracovia nie jest jak inne kluby pupilkiem władz PZPN - przekonuje prezes

    Szczególnie widać to było, jak utrzymała się po wałku z licencją dla ŁKS w sezonie 2008/09
    Teraz też coś wymyślą - "przekona się" klub z NIecieczy, żeby odsprzedał licencję i karuzela się będzie kręcić dalej.

  • losiu4

    Oceniono 9 razy 7

    ślizgała się ta Cracovia, ślizgała, aż w końcu się pośliznęła

    Pozdrawiam

    Losiu

  • wwww01

    Oceniono 5 razy 5

    Może nie jest tak źle jak piszą dziennikarze, a może jeszcze gorzej.
    Tylko Cracovii żal.
    Niewielu działaczy rozumie, że klubem sportowym trzeba zarządzać jak przedsiębiorstwem, nowocześnie! Inaczej nie pieniędzy i wyników. Leży polska piłka, leży polski hokej. Jest coraz więcej stadionów i lodowisk - co z tego jak świecą pustkami. Hala w Krynicy nie była zapełniona nawet gdy grała Polska podczas Mistrzostw Świata.
    Pamiętam jak grał Górnik Zabrze w erze Lubańskiego i wcześniej. Taki Górnik wygrałby dzisiaj lige z przewagą kilkudziesięciu punktów.
    Hokej - kiedyś Polska grała w elicie teraz IB, przegrywamy z Koreą Południową.
    Działacze mają się dobrze na czele prezesem Lato i prezesem PLH.

  • xelene

    Oceniono 5 razy 5

    no numer z Gasinskim byl pierwsza klasa :))
    Gratulacje

  • zygmus722

    Oceniono 3 razy 3

    I potem się dziwić, że podczas meczu zawodnicy nie potrafią wymienić 3 czy 4 podań bez straty piłki, a piłki po uderzeniach tych zawodników opuszczają stadiony zamiast trafiać w bramkę, tyle w nich techniki. Zaś mistrz kraju z wielką męką z 8 przegranymi w sezonie, z ledwo 56 punktami gra jeden wielki piach, zaś ok. 12-13 drużyn prezentuje styl futbolu, który polega tylko na rozbijaniu akcji przeciwnika i nic poza tym, bo nikt nic więcej nie umie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX