Sport.pl

Aleksiej Visznakovs i Artjom Rudniew o Cracovii i Lechu rozmawiają tylko na Facebooku

- Nie ma szans, Rudniew w sobotę nie strzeli. Może ja to zrobię, ale on nie - obiecuje Łotysz Aleksiej Visznakovs z Cracovii, który w sobotę spotka się ze swoim rodakiem na boisku w Poznaniu.
Visznakovs od Rudniewa jest cztery lata starszy. Kiedy pierwszy ze Skonto Ryga zdobywał mistrzostwo Łotwy, drugi grał dopiero w juniorach Daugava Dyneburg i czekał na debiut w ekstraklasie. - Potem Artjom trafił na Węgry [do Zalaegerszegi - przyp. red.], dlatego spotykaliśmy się głównie na zgrupowaniach reprezentacji - opowiada pomocnik Cracovii.

W reprezentacji lepsze statystyki ma Visznakovs (39 meczów i sześć bramek), ale Rudniewowi może pozazdrościć skuteczności w polskiej ekstraklasie (19 goli w 23 meczach tego sezonu). W ojczyźnie jednak żaden nie jest gwiazdą, bo piłka nożna na Łotwie to sport drugiej kategorii. Bardziej znani są hokeiści, a na czołówki gazet najczęściej trafia Andris Biedrins, koszykarz z NBA.

W dodatku Visznakovs jednym tchem wymienia piłkarzy bardziej cenionych na Łotwie od Rudniewa: Kaspars Gork z angielskiego Reading, Maris Verpakovskis z FK Baku i Aleksandrs Cauna z CSKA Moskwa. - Mimo wszystko Rudniew jak na polskie warunki jest piłkarzem nietuzinkowym. W materiale, który pokażę zawodnikom przed meczem, z pewnością będzie wiele jego akcji - zapewnia Tomasz Kafarski, trener Cracovii.

Tyle że w rundzie jesiennej było podobnie. Dariusz Pasieka, ówczesny szkoleniowiec, prezentował piłkarzom nagrania Rudniewa i uczulał ich na Łotysza, a on regularnie ośmieszał obrońców, strzelił dwie bramki, a Cracovia po kompromitującym występie przegrała 0:3. Jednak wiosną łotewskiego napastnika dopadła zadyszka. W ośmiu meczach zdobył tylko jednego gola, i to z rzutu karnego. - Może potrzebował przełamania, jak Cracovia potrzebuje zwycięstwa, które podniosłoby nas na duchu - uważa Łukasz Nawotczyński, obrońca krakowian.

Visznakovs: - Z Rudniewem jesteśmy kolegami, ale nie jest tak, że jak mam dzień wolny, to jadę do Poznania na kawę. Nie dzwonimy do siebie, czasem rozmawiamy na Facebooku. W sobotę musimy być bardzo uważni. Pewnie będziemy mieli dwie lub trzy sytuacje i jedną ja wykorzystam! Rudniew bramki nie zdobędzie, nie ma szans. Pomocnik Cracovii może być niemal pewny miejsca w składzie, bo rozsypała się linia pomocy. Do autobusu do Poznania nie wsiądą dziś: Aleksandru Suworow, Arkadiusz Radomski, Sebastian Szałachowski i Saidi Ntibazonkiza. Burundyjczyk wrócił już do treningów, ale twierdzi, że dalej czuje ból w kolanie. - Skoro nie czuje się na boisku jak powinien, to nie będę go zmuszał do gry - podkreśla trener Kafarski.

Wszystko wskazuje, że w tej sytuacji do drugiej linii przesunie Holendra Hesdeya Suarta, a miejsce na lewej obronie zajmie Bojan Puzigaca, który w tym roku jeszcze nie grał. - Chcemy czymś zaskoczyć Lecha - powtarza Kafarski.

Więcej o: