Sport.pl

Cracovia ma nowego-starego obrońcę

Hesdey Suart w sobotę zagrał pierwszy raz u trenera Dariusza Pasieki. - Jestem bardzo zadowolony z jego występu. Świetnie zaprezentował się w defensywie, wspierał kolegów z ataku i asystował przy bramce. Nie możemy sobie pozwolić na to, by przytrafiła mu się kolejna kontuzja - przekonuje szkoleniowiec krakowian.
Suart przyszedł do Cracovii w 2010 roku, gdy szkoleniowcem był Rafał Ulatowski. Jego następca Jurij Szatałow narzekał, że zawodnik się nie angażuje, ale w końcu przekonał się do jego umiejętności. Na początku kolejnego sezonu Holender naderwał mięsień i uszkodził więzadło w kolanie. Przewidywano, że będzie pauzował miesiąc, ale leczenie przeciągnęło się i ostatecznie obrońca nie zagrał już w rundzie jesiennej. - Po kontuzji lepiej wrócić dzień za późno niż godzinę za wcześnie - mówił w październiku Pasieka.

W listopadzie Suart wyjechał do Holandii i leczył uraz z własnym terapeutą. Wrócił na boisko w sobotę w meczu z Lechią Gdańsk (1:1). - Zależało mi, by spokojnie wszedł w mecz. Z minuty na minutę jego gra wyglądała coraz lepiej. Mecz z Lechią był pierwszą okazją, by zobaczyć, jak radzi sobie na boisku. Muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolony z jego gry - cieszy się szkoleniowiec krakowian.

Pasieka podkreśla, że widzi Holendra nie tylko na lewej obronie, ale także w pomocy. - Na obozie w Turcji podczas jednego ze spotkań przesunąłem go do przodu i wypadł pozytywnie. Nie widzę przeszkód, by takiego ustawienia nie spróbować w ekstraklasie - mówi szkoleniowiec krakowian. Na tej pozycji Suarta w kilku spotkaniach sprawdzał także Ulatowski.

Trener krakowian obawia się, by piłkarz, który dopiero wrócił do gry po półrocznej przerwie, znów nie doznał kontuzji. - Kwestia jego regeneracji i wypoczynku jest najważniejsza. Nie chciałbym, by zawodnik, który znów zaczyna grać na pełnych obrotach, przez jeden niepotrzebny trening znów wypadł z drużyny. Jest zbyt ważnym ogniwem zespołu. Pokazał, że potrafi występować nie tylko w obronie, ale umie też dograć dobrą piłkę kolegom z przodu, a w meczach na własnym boisku jest to szczególnie potrzebne - podkreśla Pasieka.

Szkoleniowiec do tego stopnia nie chce ryzykować zdrowia obrońcy, że nie zabrał go na wtorkowy trening, który odbył się na sztucznej murawie. Na tej nawierzchni zdecydowanie łatwiej o uraz, bo obciążenia na kolana i pachwiny są większe. Holender, zamiast trenować z drużyną, ćwiczył indywidualnie. Nie tylko trener Cracovii z utęsknieniem czeka na zajęcia na trawie. - Sztuczna murawa nie zastąpi naturalnej nawierzchni. Przez pogodę nie możemy trenować w normalnych warunkach i to odbija się na naszej grze - uważa Aleksiejs Visznakovs, pomocnik krakowskiej drużyny.

Oprócz Holendra na treningu Cracovii zabrakło pięciu zawodników. Nie trenował Arkadiusz Radomski, który w dalszym ciągu narzeka na pachwinę. Bojan Puzigaca wyjechał do kraju i załatwia sprawy związane z wizą. Na boisku pojawił się za to Vladimir Boljević, który w ostatnich dniach odwiedził ojczyznę z tego samego powodu co Bośniak. Z powodu choroby trening opuścił Rok Straus. Nie trenował też Szymon Gąsiński, który we wtorek miał przejść badania. - W środę powinno być wiadomo, jak długo jeszcze będzie musiał pauzować - mówi Pasieka.

Więcej o: