Sport.pl

Saidi Ntibazonkiza symulował i Cracovia ma problem

Burundyjczyk znów pokazał kapryśną naturę. Z jednej strony był jednym z najlepszych na boisku, a z drugiej dostał żółtą kartkę, bo próbował wymusić rzut wolny. W ten sposób osłabił drużynę na następne spotkanie.
- Dwa dni temu spojrzałem na statystykę żółtych kartek i jedynym, który miał na koncie trzy, był właśnie Saidi. Może "wykrakałem", ale dostał kompletnie niepotrzebną kartkę. Faulu nie było, a wiadomo, jak sędziowie reagują na udawanie - kręci głową Dariusz Pasieka, trener Cracovii.

Strata Ntibazonkizy to fatalna wiadomość. Nie dość że Burundyjczyk nie będzie mógł zagrać za tydzień przeciwko Jagiellonii Białystok, to nie wiadomo też, czy wystąpi 2 marca z Zagłębiem Lubin

Dwa dni wcześniej czeka go bowiem mecz reprezentacji z Zambią. - Według mnie zdąży na spotkanie z Zagłębiem - wzrusza ramionami Arkadiusz Radomski, kapitan Cracovii, którego Ntibazonkiza nazywa starszym bratem (grali razem w Holandii).

Trener Pasieka i sam zainteresowany nie są tacy pewni. - Za to, na kiedy Saidi dostanie bilet powrotny, odpowiedzialny jest Burundyjski Związek Piłki Nożnej. Niestety powrót z meczu to dla niego trzy przesiadki, a podróż trwa nawet 20 godzin. Jeszcze nie wiem, jak z tego wybrniemy - opowiada szkoleniowiec.

Ntibazonkiza: - Potrzebują mnie zarówno na zgrupowaniu kadry jak i tutaj, w Krakowie. Muszę się zastanowić, co zrobić, by móc zagrać z Zagłębiem. To nie jest dla mnie łatwa sytuacja, ale jeszcze nie wiem, jak to będzie.

Więcej o: