Cracovia szuka od Malty po Gdynię

Kolega Artjoma Rudniewa oraz nigeryjski napastnik, którego nazwiska próżno szukać w pierwszej dziesiątce klasyfikacji strzelców... maltańskiej ekstraklasy - oni w Cracovii będą szukać szczęścia. Pod Wawelem stawił się też Marcin Budziński
W poniedziałek przy ul. Wielickiej można było spotkać zagubionych piłkarzy. Nigeryjczyk Abubakar Bello-Osagie wyjaśnił dziennikarzom, że w Cracovii chciałby "poczuć się jak w domu", a za chwilę pytał o drogę do szatni. Bośniak Dorde Kamber mógł liczyć na pomoc m.in. Milosza Kosanovicia. Z wzrokiem wbitym w telefon chodził Łotysz Vladislavs Kozlovs, od kilku dni testowany przez Cracovię.

Ze względu na brak bariery językowej i znajomość z trenerem Dariuszem Pasieką (pracowali razem w Arce Gdynia) najswobodniej czuł się Budziński. Pomocnik był na testach medycznych, ale na murawę nie wybiegł. Kontraktu też jeszcze nie podpisał, bo wyniki badań mają być znane we wtorek. - Ale można powiedzieć, że Marcin jest już o mały kroczek od Cracovii - zapewnia Pasieka.

Kim oni są?

Bello-Osagie kazał na siebie mówić "Abi". Ma dopiero 23 lata, ale zdążył już przemierzyć trzy kontynenty i zapracować na nietypowe CV. Wychował się w Nigerii, a karierę chciał robić w Ameryce Południowej. Przekonał działaczy słynnego River Plate Buenos Aires, ale ligi argentyńskiej nie zwojował.

Nie najlepiej poszło mu też w Brazylii. W nie mniej znanym Vasco da Gama zagrał cztery mecze i trafił do klubu z niższej ligi. Przez ostatni rok występował na Malcie (5 goli w 15 meczach Qormi FC), a zanim przyjechał do Krakowa, był bliski przejścia do walczącego o utrzymanie w portugalskiej ekstraklasie Uniao de Leiria. - Ciągle mam ważny kontrakt z Maltańczykami, wszystko zależy od obu klubów. Zanim tu przyjechałem, o Polsce nie wiedziałem nic, ale chciałbym zostać - zapewnia Nigeryjczyk i dodaje, że jego piłkarskim wzorem jest Jay-Jay Okocha.

28-letni Kamber ma pewnie innych idoli, bo jest defensywnym pomocnikiem. - Ale potrafi zagrać otwierające podanie i pokazał, że bramki też umie strzelać - zachwala go trener Pasieka.

W 2007 r. Kamber zaliczył jedyny występ w reprezentacji Bośni w meczu przeciwko Polsce. Rok później przeniósł się na Węgry. Jesienią był najlepszym strzelcem ostatniej drużyny tamtejszej ekstraklasy Zalaegerszegi TE (cztery gole w 17 spotkaniach). To wbrew pozorom może być dobry omen, bo dwa lata temu bramki dla tej drużyny regularnie strzelał. Artjom Rudniew. Potem trafił do Lecha Poznań i chyba nikt go nie powstrzyma przed zdobyciem korony króla strzelców.

Co z nimi będzie?

Przyszłość Bello-Osagie, Kambera, a także Kozlovsa może wyjaśnić się w środę po sparingu z Wartą Poznań. Mecz rozpocznie się o godz. 11 na boisku treningowym przy ul. Wielickiej. Pasieka zapowiada, że chce mieć jasność co do testowanych piłkarzy przed zgrupowaniem w Hiszpanii, na które krakowianie wyjeżdżają w czwartek. - Oczywiście podczas obozu też ktoś może do nas dołączyć - zaznacza szkoleniowiec.

Z drużyną ciągle nie trenują Arkadiusz Radomski (uraz pachwiny), Saidi Ntibazonkzia (stłuczone kolano) i Aleksandru Suworow (pęknięta kostka), a na testach w ukraińskiej Zorii Ługańsk jest Bojan Puzigaca. We wtorek w końcu na treningu ma stawić się za to Hesdey Suart, który od dłuższego czasu zmaga się z urazem kolana i przechodził rehabilitację w Holandii.