Sport.pl

T-Mobile Ekstraklasa. Klątwa Noworocznego Treningu - Bojarski, Kulig, Pawlusiński, Giza...

Po wysłuchaniu hejnału i przyjęciu życzeń od prezesa Cracovii piłkarze pierwszej i drugiej drużyny Pasów zamierają - zaczyna się bowiem pojawiać lęk o swoją przyszłość... Od czterech lat zawodnik, który rozpocznie strzelanie w noworocznym treningu, odchodzi w przeciągu 12 miesięcy. Taki los spotkał kolejno Marcina Bojarskiego, Przemysława Kuliga, Dariusza Pawlusińskiego i Piotra Gizę. Klątwę będzie chciał przełamać 18-latek Dawid Sarga - strzelec pierwszego gola w 2012 roku.
Zawodnik, który strzela pierwszego gola w meczu pomiędzy pierwszym zespołem a rezerwami Cracovii rozgrywanego w ramach noworocznego treningu, bardzo szybko żegna się z klubem zarządzanym przez profesora Janusza Filipiaka. Klątwa trwa już 4 lata!

Nieprawdopodobny i niezwykle nieprzyjemny zbieg okoliczności towarzyszy graczom Pasów od 2008 roku. 1 stycznia pierwszego gola przy ul. Kałuży strzelił Marcin Bojarski. Dla 33-letniego pomocnika było to bardzo ważne przeżycie - Bojarski debiutował jako piłkarz Cracovii właśnie w meczu Treningu Noworocznego w 2004 roku. Przez cztery lata był niezwykle ważnym elementem zespołu, strzelił dla Pasów 16 goli w Ekstraklasie, co jak na gracza środka pola jest wynikiem dobrym.

W sezonie 2007/08 Bojarski nie potrafił dogadać się z ówczesnym trenerem Cracovii, Stefanem Majewskim. - Zapomnijcie o Bojarskim. Musiałoby z 15 kolegów być kontuzjowanych, czterech pauzować za czerwone, pięciu za żółte kartki, a są jeszcze juniorzy - złościł się piłkarz. - Staram się nie odpuszczać treningów, ale nie przekonuję trenera. Nie gram w Młodej Ekstraklasie, choć miałem wielką ochotę, ale przecież nie pójdę i sam nie usiądę na ławce.

Przyszłość Bojarskiego w klubie z Krakowa była już przesądzona.

- Myślałem, że Cracovia będzie moim ostatnim klubem, że w tym klubie zakończę swoją przygodę z piłką. Na pewno mógłbym pomóc tej drużynie... Gdy oglądam ten zespół, to widzę, że na pewno bym tej drużynie nie zaszkodził tylko pomógł - mówił w sierpniu 2008 roku Bojarski. Z Cracovią pożegnał się w czerwcu. Po ostatnich zajęciach z drużyną, koledzy nie szczędzili pochwał dla pomocnika. - Wielki szacunek dla Marcina, wykonał w Cracovii kawał dobrej roboty. Oby każdy z piłkarzy wniósł taką cegiełkę do klubu - mówił z rozrzewnieniem Arkadiusz Baran.

Rok po tym jak Bojarski trafił do siatki w Treningu Noworocznym, piłkarze znów spotkali się na boisku Cracovii by uczcić tradycję. Dodajmy - piękną tradycję, której początek owity jest tajemnicą... Nie wiadomo bowiem kiedy obyczaj rozgrywania meczów 1 stycznia się narodził. Klubowe kroniki nie precyzują daty pierwszego spotkania, dlatego wersji jest kilka. Najbardziej znana historia, traktująca o początkach Treningu mówi o tym, że w roku 1924 lub 1925 gracze Pasów wracali nad ranem z balu sylwestrowego i legenda Cracovii Ludwik Gintel zaproponował wszystkim grę w piłkę na boisku klubu - tak miał narodzić się nowy, spektakularny obyczaj.

W 2009 roku pierwszego gola w Treningu Noworocznym zdobył Przemysław Kulig. Nic dziwnego, sezon 2007/2008 był najlepszy w jego karierze, przez moment znajdował się w kręgu zainteresowań selekcjonera reprezentacji Polski. Kulig nie krył wiedzy na temat swojej wartości, uznawał się za jednego z najlepszych piłkarzy zespołu, śmiało patrzył w przyszłość.

- Kiedy przychodziłem do Cracovii, miałem zamiar stać się pierwszoplanową postacią zespołu. To mi się udało. Dobrą grą chcę spełnić swoje marzenia o reprezentacji Polski. Nie jestem na to za stary [Kulig miał wtedy 28 lat - przyp. red.]. Po treningach często zostawałem i ćwiczyłem strzały i wrzutki. Z drugiej strony Bóg nade mną czuwał, bo w polu karnym piłka mnie szukała - mówił po rozgrywkach 07/08, w których strzelił trzy gole, obrońca Cracovii.

Gdy mówił "Wchodzę po drabinie szczebel po szczeblu. Wszystko zależy od zaangażowania na treningach. Tylko słabi ludzi tłumaczą się przypadkiem lub szczęściem. Można utrzymać odpowiedni poziom i trzeba mieć marzenia" nie wiedział jakie zawirowania będąc czekać jego osobę już wkrótce. Szok był ogromny, bo z zawodnika, który gra pierwsze skrzypce, szybko stał się persona non grata klubu.

Piłkarz stracił miejsce w zespole już za trenera Artura Płatka. Orest Lenczyk, który przejął drużynę całkowicie rozbitą (po porażce 2:6 z Lechią) uznał, że należy przemeblować ustawienie Cracovii. Kulig okazał się niepotrzebny i jeszcze w sierpniu 2009 roku został wypożyczony do Górnika Zabrze. Po powrocie ze Śląska nie znalazł uznania w oczach trenera Rafała Ulatowskiego. Jego przygoda z Cracovią skończyła się nadspodziewanie szybko.

1 stycznia 2010 roku Mateusz Klich żartował w rozmowie z Gazetą Wyborczą: - Rok temu gola strzelił Przemysław Kulig i już go nie ma w Cracovii, więc każdy się bał celnie uderzyć. Piłkarze Cracovii po historii z Bojarskim i Kuligiem stali się przesądni, bali się strzelać na Treningu Noworocznym. Gol padł dopiero w 23. minucie gry - tylko raz w XXI wieku kibice dłużej czekali na premierowe trafienie. Było to jednak efektem bojaźni przed potencjalną kontuzją. Nikt z noszących biało-czerwoną koszulę piłkarzy nie myślał o tym, że może zostać kontynuatorem niechlubnej tradycji.

Strzelcem gola okazał Dariusz Pawlusiński. - To mój czwarty Trening Noworoczny i czwarty gol. Zadebiutowałem jednak w roli pierwszego zdobywcy bramki. Trochę się tym martwię, bo przecież mój kontrakt niebawem wygasa - z uśmiechem opowiadał piłkarz, który otworzył worek z bramkami.

17 grudnia poinformowano, że Cracovia nie przedłuży umowy z 33-letnim wtedy piłkarzem. Pomocnik podzielił los Bojarskiego i Kuliga, którzy po skończonych karierach w zespole z Krakowa przestali się liczyć na polskim rynku piłkarskim. Głównie z powodu kontuzji - Bojarski grając w Piaście złamał nogę, Kulig zerwał wiązadła w kolanie.

- Zostawiłem serce w Cracovii. Chciałem zostać, sprawa wynagrodzenia była drugorzędna. Zależało mi jednak na półtorarocznym kontrakcie, by syn mógł skończyć gimnazjum w Krakowie. Klub miał jednak inną strategię - powiedział Pawlusiński. Wkrótce związał się kontraktem z Bruk-Bet Niecieczą, drużyną, która dziś walczy o historyczny awans do T-Mobile Ekstraklasy.

Pawlusiński przeniósł się do Krakowa w czerwcu 2005 roku. Był gwiazdą drużyny - pod Wawelem rozegrał 144 mecze ligowe i strzelił 26 bramek, w tym decydującą o wygranej 3:2 w ostatnim spotkaniu rundy jesiennej sezonu 2010/11 z GKS-em Bełchatów, który rozbudził nadzieje krakowian na utrzymanie w lidze.

W październiku 2010 roku do Krakowa wrócił Piotr Giza. Były reprezentant Polski miał odbudować formę po nieudanej przygodzie w Legii Warszawa. Dwa miesiące później pomocnik strzelił pierwszego gola w Treningu Noworocznym. Giza "poszedł śladem" Bojarskiego, Kuliga i Pawlusińskiego - w czerwcu decyzję o rozstaniu z Gizą podjął sztab szkoleniowy klubu.

Pierwszym zdobywcą gola w 2012 roku został zawodnik drużyny Młodej Ekstraklasy, 18-letni pomocnik Dawid Sarga. Zawodnik nie zdążył jeszcze zadebiutować w seniorskim zespole Pasów. Przez dwa lata gry w młodzieżowym zespole Cracovii, Sarga nie strzelił jeszcze gola. Młody pomocnik ma szansę przełamać czteroletnią klątwę wiszącym nad piłkarzami strzelającymi premierowe gole w Treningu Noworocznym.

Więcej o:
Komentarze (1)
T-Mobile Ekstraklasa. Klątwa Noworocznego Treningu - Bojarski, Kulig, Pawlusiński, Giza...
Zaloguj się
  • Gość: jax

    Oceniono 1 raz 1

    gdybyś redaktorku nieco poszperał w źródłach - wiedziałbyś, że klątwa nie trwa 4 lata ale "nieco" dlużej.

    Coś na ten temat mogą powiedzieć Wrześniak, Martyniuk, Hrapkowicz, Paweł Zegarek, Edek Kowalik, Ankowski, Szczoczarz, Moskała , a także Kępski, Szostak i Kmak. W międzyczasie zdarzył się jeden wyjątek "potwierdzający" regułę (Bojarski), ale przy recydywie już mu się nie udało ;)

    Nie napiszę ile już trwa klątwa, bo mi za to wyborcza nie płaci. Płaci natomiast "redaktorom" (cudzyslów celowy), ktorzy wciąż odwalają robotę po łebkach.

    Ciekawe czy informacje polityczne GW sa równie "rzetelnie" przygotowywane?

    GRATULACJE

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX