Cracovia. Arkadiusz Radomski: Potrafiliśmy siąść na Legii

Po meczu w Warszawie kapitanowi Cracovii nie brakuje optymizmu. - Nie straciliśmy gola, tylko bramki zabrakło - mówi Radomski. - Wiosną trzy pierwsze mecze gramy u siebie i jeśli wygramy, będzie super.
Cracovia jako pierwsza polska drużyna w tym sezonie nie dała sobie strzelić gola na Łazienkowskiej. To m.in.. zasługa pary stoperów, którą tworzyli Radomski i Łukasz Nawotczyński. - Dobrze mi się z nim grało. To doświadczony stoper. Ogólnie zespół jeszcze za mało sobie podpowiada na całym boisku - przyznaje Radomski. - Gram tam, gdzie trener uważa, że będę najbardziej potrzebny. Też staram się mu doradzić, na której pozycji w konkretnym spotkaniu mogę lepiej pomóc. Cieszy mnie to, że nie straciliśmy gola, gdy byłem stoperem, ale więcej radości, by mi sprawiło, gdybyśmy przy Łazienkowskiej strzelili gola i wygrali.

Trener Dariusz Pasieka zaskoczył tym, że na ławce rezerwowych posadził obu napastników - Andrzeja Niedzielana i Koena van der Biezena. Za obronę bramki odpowiadało siedmiu zawodników plus Wojciech Kaczmarek. - Wcale nie byliśmy nastawiani na obronę - zaprzecza Radomski. - Wręcz atakowaliśmy, siedliśmy na rywalu i stwarzaliśmy sytuacje. Na Legii trzeba grać ofensywnie właśnie przy użyciu szybkich zawodników, a tacy są właśnie Saidi, Suworow i Visznakovs. Oczywiście gdy graliśmy w 10, to musieliśmy się cofnąć. Legia zepchnęła nas do obrony, ale i tak jeszcze udało nam się zagrozić bramce.

Kapitan Cracovii po meczu podziękował sędziemu Hubertowi Siejewiczowi, który bardzo dobrze prowadził spotkanie, a nawet potrafił przyznać się do błędu. W końcówce meczu po starciu Kaczmarka z Miroslavem Radoviciem przerwał grę i wydawało się, że wyrzuci z boiska bramkarza. Po chwili jednak zarządził rzut sędziowski. - Arbiter przyznał się do błędu. Dostał sygnał od asystenta, że faulu nie było. Sędziowie wytrzymali presję i rozegrali też dobre spotkanie. Podziękowałem im po meczu, bo spisali się świetnie. Takich arbitrów nam potrzeba - stwierdził Radomski.

Cracovia zimę znów spędzi w strefie spadkowej, ale humory są dużo lepsze niż rok temu. - Już trochę się przyzwyczailiśmy do sytuacji, że kończymy rok w gonie tabeli - śmiał się Radomski. - Teraz jednak będzie tylko lepiej. Trzy mecze z rzędu gramy u siebie [z Lechią Gdańsk, Jagiellonią Białystok i Zagłębiem Lubin - przyp. red.] i oczywiście będziemy chcieli je wygrać. Jeśli to nam się uda, to sytuacja będzie znacznie lepsza. Jestem pozytywnie nastawiony i wierzę w zespół, że szybko wydostaniemy się ze strefy spadkowej. Sytuacja jest na pewno lepsza niż rok temu. Tylko trzeba przygotować się dobrze zimą, może odrobinę wzmocnić drużynę i będzie dobrze.