Sport.pl

Pucharowa klątwa obrońcy Cracovii

Trzy lata temu Krzysztof Nykiel miał pecha i nie wystąpił z Ruchem Chorzów w finale Pucharu Polski. Dziś, mimo chęci, nie może zagrać o ćwierćfinał tych rozgrywek przeciwko byłym kolegom (godz. 18.30, transmisja w TVN Turbo).
Więcej o Cracovii na krakow.sport.pl »

Piłkarzy Cracovii czekają dwa z rzędu mecze w Chorzowie. Dzisiaj zagrają o ostatnie miejsce w 1/4 finału, a w sobotę 19 listopada wrócą po ligowe punkty. Dla Nykiela będzie to pierwsza okazja do występu przeciwko Ruchowi. W zespole z ul. Cichej grał cztery i pół roku, ale po poprzednim sezonie nie przyjął oferty działaczy i wybrał podwyżkę w Cracovii. - Nie możemy nikogo uszczęśliwić na siłę i zmusić do gry w Ruchu. Złożyliśmy Krzysztofowi konkretną propozycję, na którą przystał. Kontrakt był już gotowy do podpisania, ale w ostatniej chwili się wycofał i wybrał inny klub - mówił wówczas Mirosław Mosór, dyrektor sportowy chorzowian.

Dzisiaj 29-letni obrońca nie pojawi się nawet na ławce rezerwowych ani trybunach, bo nabawił się urazu mięśnia czworogłowego. - Nie ma zagrożenia, że nie zagram w lidze, choć chciałem wystąpić już w PP. Kolegów czeka ciężka przeprawa, bo praca Waldemara Fornalika, trenera Ruchu, z roku na rok przynosi coraz lepsze efekty - ostrzega Nykiel.

Już za czasów trenera Fornalika Ruch dostał się do finału krajowego pucharu. Wtedy Nykiel też leczył kontuzję. - W kolejnym sezonie drużyna odpadła w półfinale, a następnie w ćwierćfinale, i można powiedzieć, że Ruch to drużyna typowo "pucharowa". Jej wysoka pozycja w lidze też nie jest zaskoczeniem. Duże zagrożenie będą stwarzać trzej skuteczni napastnicy [Paweł Abbott, Maciej Jankowski i Arkadiusz Piech - przyp. red.], na których Cracovia musi uważać - podkreśla Nykiel.

Ale Dariusz Pasieka, trener krakowian, będzie musiał postawić na rezerwowych, bo jego piłkarze ciągle liżą rany po zwycięstwie w derbach. Na lekki uraz łydki narzeka Saidi Ntibazonkiza, a oprócz niego w Chorzowie nie zagrają najprawdopodobniej także Łukasz Nawotczyński, Andrzej Niedzielan i Sławomir Szeliga, którzy po meczu z Wisłą mają bolesne krwiaki.

Najgorzej wygląda sytuacja Arkadiusza Radomskiego. Kapitan Cracovii narzekał na ból już przed niedzielnym meczem, ale postanowił wyjść na boisko. Opuścił je, kulejąc, w 55. minucie. Kontuzja mięśnia przywodziciela pogłębiła się i nie będzie mógł wystąpić w obu najbliższych meczach.

Luksusowo? Zobacz gdzie Anglicy zamieszkają w Krakowie na Euro


Więcej o: