Kto zakończy dobrze słaby październik - Cracovia czy Widzew

W poprzednim sezonie w meczach tych drużyn padło siedem goli. Nic nie wskazuje na to, by w sobotę skuteczność została podtrzymana, bo w ostatnich trzech spotkaniach żaden z zespołów nie zdobył gola.
- Obydwie ekipy są pod dużą presją - przekonuje Dariusz Pasieka, trener klubu z ul. Kałuży.

Jego drużyna jest na dnie. Ostatnie miejsce zajmuje także pod względem zdobytych goli. W 11 meczach strzeliła sześć. Ani razu nie pokonała bramkarza rywali więcej niż raz. - Grę w defensywie udało się ustabilizować i poza meczem z Lechem Poznań (0:3) obrona grała poprawnie - mówił szkoleniowiec. - Pracujemy także nad atakiem. Nie ma meczu, w którym nie stworzylibyśmy sytuacji, ale pod bramką gramy zbyt nerwowo. Wielu piłkarzy chce koniecznie zdobyć gola.

Problemem może okazać się absencja Andrzeja Niedzielana, który będzie pauzował za kartki. Wicekról strzelców poprzedniego sezonu w obecnym bramkarza rywali pokonał tylko raz, ale poza nim trener ma do dyspozycji tylko Bartłomieja Dudzica i Koena van der Biezena.

Pierwszy w 79 meczach ekstraklasy zdobył sześć goli, a w wywiadach podkreśla, że lepiej czuje się jako skrzydłowy. Holender w ojczyźnie był czołowym strzelcem Eerste Divisie, ale w Polsce nie potwierdził umiejętności. Po spotkaniu z Lechem Pasieka krytykował jego pasywną grę. Mimo to postawił na niego w meczu z Podbeskidziem. W Bielsku-Białej Biezen nie wykorzystał trzech sytuacji.

- Ciężar zdobywania bramek nie może spoczywać tylko na napastnikach. Są jeszcze ofensywni pomocnicy. Przy stałych fragmentach liczę na wysokich zawodników, zwłaszcza że po powrocie Aleksandru Suworowa ma kto podawać - zaznacza Pasieka.

Nad rzutami wolnymi i rożnymi dużo pracują także w Widzewie. Drużyna trenera Radosława Mroczkowskiego zdobyła w ten sposób sześć z 10 bramek. W polu karnym rywali groźni są zwłaszcza stoperzy Jarosław Bieniuk i Sebastian Madera. Były reprezentant Polski jest razem z Piotrem Grzelczakiem najskuteczniejszym zawodnikiem klubu. Obydwaj mają po dwie bramki, podobnie jak najbardziej bramkostrzelni w Cracovii Suworow i Saidi Ntibazonkiza.

Łodzianie na początku sezonu byli razem z Koroną Kielce największą rewelacją ligi. Od meczu z Ruchem Chorzów (1:3) w lidze nie udało im się nawet zremisować. Odpadli także z Pucharu Polski. Są najgorszą drużyną października - zero punktów i bramki 1-6. W tym samym czasie Cracovia zdobyła punkt, ale gola nie strzeliła.

- Teraz przyjeżdża do nich ostatnia drużyna tabeli, więc pewnie myślą sobie, z kim przełamać złą passę, jak nie z Cracovią? - przyznaje trener drużyny z ul. Kałuży.