Cracovia. Hesdeya Suarta ciągle boli

Holender leczy kontuzję i raczej szybko na murawie się nie pojawi. - Lepiej niech wróci dzień później - uważa trener Cracovii
Ekskluzywne materiały i ciekawostki o Cracovii tylko na Facebooku Kraków - Sport.pl »

- Czarnoskórzy piłkarze są bardziej wrażliwi na ból - dodaje Dariusz Pasieka, szkoleniowiec krakowskiej drużyny.

W meczu drugiej kolejki ekstraklasy przeciwko Legii Warszawa Suart już po czterech minutach opuścił boisko. Naderwał więzadła w kolanie. Od tamtego czasu już kilkakrotnie zapewniał, że jest blisko powrotu. Niedawno wznowił nawet treningi na pełnych obrotach, ale uraz się odnowił.

- Wychodzę z założenia, że po kontuzji lepiej wrócić dzień za późno niż godzinę za wcześnie. A nie po to mamy go w klubie, by chodził po gabinetach lekarskich. Niektórzy zawodnicy zaciskają zęby i próbują grać z takimi urazami. Nie znam za dobrze Suarta i nie wiem, jaki to człowiek pod tym względem - mówił ostatnio Pasieka.

Suart: - Ale trener nie czuje bólu. To mnie boli i wiem, że grać nie mogę. To dla mnie nowa sytuacja. Nigdy wcześniej nie zdarzyło się, bym był wyłączony z gry dłużej niż przez tydzień.

Brak zaangażowania i. jaj

W Cracovii Holender miał wzloty i upadki. Pod Wawel ściągnął go trener Rafał Ulatowski. Suart niemal z samolotu wszedł do pierwszego składu, ale szybko stracił miejsce w jedenastce.

Popełniał błędy taktyczne, zbyt często zapędzał się do przodu i zostawiał za dużo miejsca za plecami. W jednym z wywiadów przyznał, że był przyzwyczajony do bardziej ofensywnej gry.

Jednak naprawdę ciężkie czasy dla Suarta nastały zaraz po przyjściu do Cracovii Jurija Szatałowa. Trener głośno narzekał na holenderskiego obrońcę i potrafił go zdjąć z boiska jeszcze w pierwszej połowie. Powtarzał, że brakuje mu zaangażowania. Podczas jednej z konferencji szkoleniowiec wypalił, że Suart "nie ma jaj".

Ale w rundzie wiosennej ubiegłego sezonu w końcu zmienił o nim zdanie. Postawił na Suarta w meczu 18. kolejki przeciwko Lechowi Poznań (1:0), a Holender odwdzięczył się dobry występem. Od tamtej pory w każdym spotkaniu grał od pierwszej do ostatniej minuty. Aż do pechowego meczu z Legią.

Dwie wersje wydarzeń

Na razie Suart trenuje indywidualnie pod okiem Piotra Sochy. - Powinien być gotowy do gry za dwa tygodnie - informuje fizjoterapeuta.

Kłopot w tym, że Holender ma inną wersję. - W ubiegłym tygodniu byłem u lekarza, który powiedział mi, że będę mógł zagrać za miesiąc. Jednak nie chcę niczego obiecywać, bo już wiele razy mówiłem w wywiadach, że niedługo wrócę. Wiem, że w klubie wszyscy na mnie liczą. Chciałbym wystąpić w derbach z Wisłą [6 listopada - przyp. red.] - przekonuje Suart.

Tymczasem trenerowi Pasiece przybył kolejny problem w obronie. Na wczorajszym treningu urazu doznał Łukasz Nawotczyński, który kulejąc, opuszczał siedzibę klubu.