Sport.pl

T-Mobile Ekstraklasa. Artjom Rudniew zaśmiał się z defensywy Cracovii

Obrońcy Cracovii zapewniali, że przepędzili pecha, a przed meczem specjalnie oglądali Artjoma Rudniewa w akcji. Wszystko na nic, bo po fatalnych błędach i kolejnym błysku Łotysza przegrali z Lechem Poznań 0:3.
To piąta z rzędu porażka krakowian u siebie. Dla trenera Dariusza Pasieki był to nieudany debiut przed kibicami Cracovii. Ostatnio powtarzał, że ciągle uczy się nowego zespołu. Ale wystawił tę samą jedenastkę, na którą postawił nieco ponad 24 godziny po objęciu drużyny. Krakowianie wygrali wówczas z Górnikiem w Zabrzu 1:0.

- Zwycięskiego składu nie zmienia się? Nie ukrywam, że to jedna z zasad, którą się kieruję - przyznał przed meczem. Dlatego na ławce rezerwowych znów usiadł Andrzej Niedzialan, który przed tygodniem przerwał czarną serię 122 dni bez gola.

Lech ostatni mecz przegrał (1:3 ze Śląskiem Wrocław), ale trener Jose Mari Bakero stwierdził, że i tak było to najlepsze spotkanie w sezonie. Dlatego również nie dokonał wielu roszad. Do pierwszego składu wrócił jedynie Mateusz Możdżeń.

Na podania pomocnika tradycyjnie czekał Artjom Rudniew, przed którym przestrzegali w Krakowie. - Będziemy skrobać mu marchewki - zapowiedział Mateusz Żytko, obrońca Cracovii.

Od początku biegał za Łotyszem jak cień. Jednak robił to na tyle nieudolnie, że lider klasyfikacji strzelców zaledwie w kwadrans doszedł do... dwóch groźnych sytuacji. A po chwili wyszedł sam na sam, kiedy Żytko poślizgnął się na piłce.

Do tego obrońcy krakowian chyba zapomnieli o innych piłkarzach Lecha, bo w czwartej minucie bez krycia, ale za to z piłką przed polem karnym pojawił się Rafał Murawski. Strzałem po ziemi zaskoczył Szymona Gąsińskiego.

Drugiego i trzeciego gola na początku i pod koniec drugiej połowy strzelił Rudniew (trafił do siatki po raz 13. I 14. w sezonie!). Najpierw doszedł do strzału głową z taką łatwością, że sam mógł być zdziwiony nieudolnością obrońców Cracovii. Potem przejął za słabe podanie Żytki do Gąsińskiego, minął bramkarza i wbiegł z piłką do bramki. Gdy schodził z boiska, kibice Cracovii bili mu brawo.

Gospodarze próbowali kąsać, ale brakowało im piłkarza klasy Łotysza. Najwięcej zamieszania jak zwykle siał Saidi Ntibazonkiza, ale nie miał wsparcia. Tamir Kahlon w dogodnej sytuacji odchylił się i posłał piłkę w trybuny, a Koen van der Biezen znowu był kompletnie niewidoczny. Według scenariusza sprzed tygodnia Holendra zmienił znów Niedzielan, ale tym razem nie pomógł.

Dlatego trener Pasieka na razie może mieć tylko złe skojarzenia ze stadionem Cracovii. W ubiegłym sezonie jego drużyna przegrała przy ul. Kałuży 0:2. Tyle że wtedy była to Arka Gdynia.

Cracovia - Lech Poznań 0:3 (0:1)

Bramki: Murawski (4.), Rudniew (48., 83.)

Widzów: 10198

Sędzia: Sebastian Jarzębak (Bytom)

Cracovia: Gąsiński - Struna, Żytko, Kosanović, Puzigaca - Radomski (76. Szeliga), Bartczak, Viszniakovs, Kahlon (66. Dudzic), Ntibazonkiza - van der Biezen (58. Niedzielan)

Lech: Kotorowski - Wojtkowiak, Kamiński, Wołąkiewicz, Henriquez - Injac, Murawski - Możdżeń, Stilić (76. Tonew), Kriwiec (68. Drygas) - Rudniew (86. Wilk)

Legia gra z Wisła, a kibic zostaje w domu. T-Mobile Ekstraklasa  »


Więcej o: