Sport.pl

T-Mobile ekstraklasa. Pilny uczeń przywita się z kibicami Cracovii

Rynku ani Wawelu jeszcze nie zwiedził, bo nie miał czasu. Nauczył się za to imion piłkarzy, poznał pracowników klubu, a w sobotę (godz. 18) czeka go najtrudniejsze spotkanie. Trener Dariusz Pasieka zadebiutuje przed kibicami Cracovii, i to w prestiżowym meczu z Lechem Poznań
- Ciągle uczę się Cracovii - mówił Pasieka na początku tygodnia. Na konferencji prasowej tuż po przyjściu do klubu przyznał, że nie zna imion wszystkich piłkarzy i zamierza powtarzać je przez noc. M.in. dlatego przed debiutem konsultował się z Jurijem Szatałowem, swoim poprzednikiem.

W trakcie i po zajęciach Pasieka często i długo rozmawia też z piłkarzami. Po jednym z treningów dyskutował nawet z... osobami zajmującymi się przygotowaniem murawy. - Tacy ludzie też są dla mnie ważni. Jeśli mamy współpracować, to musimy iść w tym samym kierunku - przekonuje szkoleniowiec.

Wygląda na to, że szybko poznał się na nowych podopiecznych i w sobotę z Lechem najprawdopodobniej wystawi podobny skład do meczu z Górnikiem. - Jestem pojętnym uczniem, ale jeszcze nie nauczyłem się wszystkiego. Poznałem już wiele osób z klubowych struktur, ale nie zdążyłem np. zwiedzić Krakowa. Na razie poruszam się w trójkącie hotel - ośrodek treningowy klubu przy ul. Wielickiej - stadion Cracovii. Robię wszystko, by poczuć się tu jak u siebie i jestem chyba już na końcu tego procesu - zapewnia Pasieka.

Ostatni krok może zrobić dzisiaj. Po raz pierwszy pokaże się przed kibicami. Spróbuje zyskać ich zaufanie, bo gdy podpisywał kontrakt, to na forum internetowym fanów nie brakowało negatywnych komentarzy. Na razie Pasieka próbuje dogodzić kibicom wypowiedziami. Podkreśla, że jest podekscytowany i chwali atmosferę przy ul. Kałuży.

Zna ją, bo uczestniczył w... otwarciu stadionu. 25 września 2010 roku był jeszcze trenerem Arki Gdynia, a krakowianie po sześciu porażkach z rzędu pokonali zespół z Pomorza 2:0 i odnieśli pierwsze upragnione zwycięstwo w sezonie. - To był nasz najsłabszy mecz. Słabo zagraliśmy właściwie w każdej formacji, ale nie wiem, z czego to wynikało - mówił wtedy Miroslav Bożok, pomocnik Arki.

Pasieka: - Wspomnienia z tamtego spotkania? Dla krakowian to było wielkie święto. Mam doniosły głos, ale doping był wtedy tak głośny, że moje uwagi nie docierały do zawodników. W pamięci utkwił mi także cieszący się Marcin Cabaj [wtedy bramkarz Cracovii - przyp. red.], który z flagą biegał po całym boisku.

W Poznaniu ostrzegają, że w Cracovii ciągle może działać efekt nowej miotły. - Rywale przyjdą podbudowani pierwszym zwycięstwem w sezonie - zauważa Mateusz Możdżeń, pomocnik Lecha, na łamach oficjalnej strony klubu.

Krakowianie obawiają się przede wszystkim Artjoma Rudniewa, lidera klasyfikacji strzelców, ale chcą wykorzystać zadyszkę drużyny. Z czterech ostatnich meczów poznaniacy przegrali trzy. Tydzień temu ulegli Śląskowi Wrocław 1:3. - Lech zdecydowanie częściej był przy piłce i wymienił dużo więcej podań, ale w tej jednej jedynej i najważniejszej statystyce Śląsk był lepszy. A więc liczy się efektywność. Nie zawsze faworyt wygrywa, dlatego my też chcemy sprawić niespodziankę - kończy Pasieka.

Więcej o: