Andrzej Niedzielan: Źli wykonawcy

W siedmiu meczach Cracovia zdobyła tylko dwa punkty i jest na ostatnim miejscu. - To nie wina trenera Jurija Szatałowa. To nie on jest na boisku, tylko my - przekonuje były reprezentant Polski. Napastnik w poprzednim sezonie bił się o koronę króla strzelców. W tym nie zdobył jeszcze gola.
Andrzej Klemba: Grał pan w klubie, który nie wygrał w siedmiu meczach od początku sezonu?

Andrzej Niedzielan: Jeszcze nigdy nie byłem w tak fatalnej sytuacji.

I co dalej?

- Nie wiem. Nie mam pojęcia.

Sprowadzano pana, by strzelać gole.

- Widać było, jak się wszyscy prezentujemy.

Aż tak się nie chce rozmawiać?

- Po tylu niepowodzeniach musimy być przybici. Na pewno nie ma się z czego cieszyć.

Trener się zastanawia, czy powinien zrezygnować...

- To nie on jest na boisku, tylko my. Nakreśla taktykę i naszym zadaniem jest ją wykonać. Jak na razie robimy to bardzo źle lub w ogóle. Na razie jesteśmy słabi, musimy po prostu zacząć lepiej grać w piłkę. To my jesteśmy za wyniki odpowiedzialni.

Czyli to kwestia złych wykonawców?

- Tak mi się wydaje.

Sytuacja jest gorsza niż rok temu.

- Tuż po meczu trudno o pozytywne wnioski. Nie ma prawa ich być. Od poniedziałku musimy zacząć myśleć optymistycznie. Nic innego nam nie pozostało.

Jak na was wpływają kolejne niepowodzenia?

- Na pewno nie pomagają. Widać, że porażki źle na nas wpływają. Jesteśmy spięci, to czuć w drużynie.

Potrafiliście zremisować w Lubinie i Gdańsku, a przy Kałuży klapa.

- Nie jestem w stanie odpowiedzieć, dlaczego tak jest.

Więcej o: