Sport.pl

Cracovia popełnia błędy ze szkoły podstawowej

Mateusz Bartczak, defensywny pomocnik krakowian nie kryje rozczarowania po porażce 1:2 z Jagiellonią w Białymstoku. - Gdy tracimy gola zaczynamy wariować i nie mamy pomysłu na grę - podkreśla 32-letni zawodnik.
- Nie graliśmy na tyle tragicznie aby ten mecz przegrać. Staraliśmy się prowadzić grę, może nie wyglądało to tak, jakbyśmy chcieli, ale próbowaliśmy z całych sił. Niestety straciliśmy dwie bramki, zwłaszcza tą pierwszą w wyjątkowo głupi sposób, można powiedzieć po błędzie z podstawówki. Tomasz Frankowski, na którego wszyscy przed meczem byli uczulani przerzucił piłkę nad obrońcą. Tylko Kupisz wiedział, gdzie ją kopnie, a nasza obrona oglądała przewrotkę napastnika - mówił Bartczak po ostatnim gwizdku.

Jego zdaniem po stracie pierwszego gola Cracovia musiała się otworzyć i zaatakować cofniętych gospodarzy. - Od tego momentu ciężko się już grało, bo musieliśmy próbować grać atak pozycyjny. Wprawdzie jakieś akcje udało nam się stworzyć, ale to było za mało do zdobycia chociażby punktu. Nadzialiśmy się na kontratak i było po sprawie - stwierdził pomocnik krakowian. Podopieczni trenera Jurija Szatałowa zdobyli w tym sezonie jeden punkt i wciąż zajmują miejsce w strefie spadkowej.

Więcej o: