Sport.pl

Liga Mistrzów. Wisła Kraków w III rundzie. Plan minimum wykonany

Wisła w rewanżu ze Skonto Ryga łatwo przypieczętowała awans do trzeciej rundy eliminacji Ligi Mistrzów, choć Łotysze do przerwy dzielnie się bronili. Teraz przed mistrzami Polski znacznie trudniejsza przeszkoda - bułgarski Litex Łowecz
- Jak będziemy szybko po ziemi wymieniać piłkę, to w ten sposób zniszczymy rywali - zdradzał sposób na rozbicie Skonto Kew Jaliens, stoper Wisły.

- Moi piłkarze nie mają absolutnie nic do stracenia - odpowiadał Marians Pahars, szkoleniowiec Skonto.

Trener Robert Maaskant od przyjścia do Wisły stara się nauczyć piłkarzy ataku pozycyjnego i mądrej gry bez piłki. W meczu ze Skonto taka umiejętność byłaby bezcenna, bo mistrz Łotwy tak jak w Rydze, tak i w Krakowie wyszedł ustawiony defensywnie.

Krakowianie od początku zepchnęli rywali na ich połowę. Tak jak mówił Jaliens, starali się grać szybko z pierwszej piłki lub próbować dryblingów, ale wciąż brakowało ostatniego dokładnego podania. Maor Melikson, którego Łotysze nie oszczędzali tydzień temu, znów mijał po dwóch, trzech rywali, sprytnie podawał, ale wiślacy nie potrafili znaleźć drogi do bramki. Próbowali więc strzałów, ale Germans Malins był czujny. Ivica Iliew chciał wymusić rzut karny, ale okazał się bardzo słabym aktorem i za swój popis zobaczył żółtą kartkę.

Mistrz Polski ładną i efektowną grą miał " zaprosić" kibiców, by na mecze w lidze i europejskich pucharach wypełnili stadion. Wczoraj było ich około 19 tysięcy, choć trzy czynne trybuny mogą pomieścić około 24 tys. widzów. Na doping fanów liczył m.in. Marko Jovanović, nowy stoper Wisły. - Większość piłkarzy Skonto pierwszy raz zagra na takim wielkim stadionie i przy takim dopingu. To zadziała na naszą korzyść - uważał Serb.

Tyle że zamiast strzelać gole, a w el. LM wciąż można wygrywać wysoko, co pokazało HJK Helsinki, które rozgromiło Bangor City 10:0, po półgodzinie gry Wisła przestała zagrażać bramce Malinsa. Może na początku doping zrobił na gościach wrażenie, ale w końcówce pierwszej połowy to wręcz Skonto częściej gościło pod polem karnym gospodarzy, ale z rzutów wolnych i rożnych niewiele wynikało.

Lepiej było po przerwie. Początek drugiej połowy był podobny do pierwszych minut spotkania. Z tą różnicą, że Wiśle wreszcie udała się indywidualan akcja. Patryk Małecki, który do przerwy grał słabo, minął z łatwością Denissa Kacznovsa, sprytnie uderzył i było 1:0. Gol dodał mistrzom Polski skrzydeł i zdjął z nich presję. Gospodarze mieli kolejne okazje aż w końcu akcję Polaka skopiował Ivica Iliew i mistrzom Polski już żadna krzywda stać się nie mogła.

Mistrz Polski zrealizował więc plan miminum. Gdyby odpadł ze Skonto, zakończyłby występy w europejskich pucharach. Teraz nawet jeśli nie awansuje dalej w eliminacjach Ligi Mistrzów, to trafi do Ligi Europy. Jednak taka gra jak wczoraj na Litex Łowecz na pewno nie wystarczy. Podopieczni Ljubosława Penewa przypieczętowali awans wysokim zwycięstwem 3:0 z mistrzem Czarnogóry - Mogren Budva. Ma też w składzie znacznie lepszych i dużo bardziej doświadczonych piłkarzy jak np. Swietosława Todorowa, który gole w europejskich pucharach strzelał już 12 lat temu (trzy Widzewowi Łódź). W dwumeczu z Mogren też trzy razy trafił do bramki.

Czy Wisła pokona w dwumeczu Litex Łowecz?
Więcej o: