Sport.pl

Liga Mistrzów. Skonto - Wisła. Krakowianie wielkim faworytem, ale...

- Analizuję grę Wisły w poprzednim sezonie. Nie jeżdżę za nimi na zgrupowania, nie oglądam meczów przygotowawczych. Zachowuję się fair - mówi polski trener Daniel Purzycki, który współpracuje ze Skonto Ryga, rywalem Wisły Kraków w eliminacjach do Ligi Mistrzów
Olgierd Kwiatkowski: Skąd polski trener znalazł się w Skonto Ryga?

Daniel Purzycki: Jako dyrektor sportowy w Polonii Warszawa zaprzyjaźniłem się z dyrektorem Skonto Antanasem Sakavickasem. Prowadziliśmy negocjacje w sprawie jednego zawodnika. Po odejściu z Polonii jeździłem na turnieje na Łotwie, chciałem poznać tamten rynek. Kiedy Skonto wylosowało Wisłę, zadzwonił Sakavickas i poprosił, żebyśmy podjęli luźną współpracę. I pracuję dla nich, ale na razie tylko do czasu zakończenia dwumeczu z Wisłą.

Pełni pan rolę szpiega?

- Analizuję grę Wisły w poprzednim sezonie. Nie jeżdżę za nimi na zgrupowania, nie oglądam meczów przygotowawczych. Zachowuję się fair.

A jakich informacji może pan udzielić o Skonto?

- Wisła jest wielkim faworytem. Bogusław Cupiał od lat dużo inwestuje w klub, mistrzowie Polski mają dużo większe doświadczenie, liga polska jest dużo lepsza. Ale Łotysze mogą sprawić niespodziankę. Mają ciekawych piłkarzy, drużynę od lat budują według pewnego schematu. Ściągają młodych, obiecujących zawodników, ogranych w reprezentacjach juniorskich, których potem sprzedają. Polonii polecałem Aleksandrsa Caunę, piłkarza roku na Łotwie. Prezes Wojciechowski nie chciał dać 500 tys. euro, a CSKA Moskwa zapłaciło 1,5 mln. Dziś wschodzącymi gwiazdami są Kirilis Sevelovs, Kuspars Dobra, Alans Simielnikovs. Ale jest też zaledwie 19-letni reprezentant Turkmenistanu, pomocnik Rusłan Mingazow. No i brazylijski napastnik Nathan Junior - w tym sezonie strzelił 10 goli, w poprzednim 18.

Marians Pahars zastąpił Aleksandrsa Starkovsa, który wywalczył 12 tytułów mistrza Łotwy. Czy nowy trener jest w stanie pójść dalej i odnosić sukcesy w Europie?

- Pahars to legenda Southampton, grał tam siedem sezonów. Z reprezentacją awansował na Euro 2004. Niedługo będzie pracował w Skonto, prędzej czy później trafi na Wyspy. Cieszy się ogromną charyzmą, piłkarze są w niego wpatrzeni, wyzwala w nich pozytywne emocje. Pracuje w klubie z niskim budżetem, nieporównywalnym z wiślackim. Dlatego nawet on uważa krakowian za faworytów.

Skonto jest dopiero na czwartym miejscu po 16 kolejkach słabej ligi...

- Źle zaczęli sezon, ale rozkręcili się. Mają już tylko trzy punkty straty do Ventspilsu, w czwartek pokonali go na wyjeździe.

Polski trener w łotewskim klubie rozpracowuje polski klub. Nie miał pan dylematów?

- Tę pracę pojmuję nie jako rozstawianie pachołków i pokrzykiwanie na piłkarzy. To również nawiązywanie kontaktów, poszerzanie wiedzy, poznawanie innych kultur. Każdy z nas, szkoleniowców, podejmuje w swojej karierze wybory, których sam się nie spodziewa. Pracujemy tam, gdzie nas chcą. Nie mam dylematów, bo Europa jest zjednoczona, a ja mam za sobą 10 lat pracy na Wyspach Brytyjskich. Sentymenty, rozterki odstawiam na bok - chciałbym sukcesu Skonto.

DANIEL PURZYCKI. 35 lat. Były zawodnik: Pogoni Siedlce, ŁKS Łódź, Górnika Łęczna, Świtu Nowy Dwór, Stali Stalowa Wola, Bedford Town, Llanelli AFC. Pracował jako trener grup młodzieżowych w Swansea City oraz jako dyrektor sportowy w Polonii Warszawa. Pod koniec poprzedniego sezonu był drugim trenerem Korony Kielce.

Skonto jak Wisła » - chce się przełamać po kompromitacji


Jak wypadnie Wisła w tegorocznej Lidze Mistrzów?
Więcej o: