Kazimierz Moskal: Wisła jest lepsza

Asystenta trenera Roberta Maaskanta, który analizował Skonto zaskoczyła m.in. słaba atmosfera na meczach mistrzów Łotwy
Moskal był w niedzielę w Rydze na meczu Skonto z Jurmala VV. Zespół ze stolicy wygrał 2:0 po golach najlepszego strzelca Brazylijczyka Nathana Juniora, który jednak kilka dni później wyjechał na testy do Dynama Moskwa i nie wiadomo, czy wystąpi przeciwko Wiśle.

- Skonto to zespół po gruntownych zmianach . Wisła też jest drużyną, która ciągle znajduje się w przebudowie. Jesteśmy jednak lepsi - powiedział Moskal w rozmowie z oficjalną stroną Wisły. - Nie chciałbym mówić o mocnych i słabych stronach Skonto. Wiadomo, że ma się inne wnioski i spostrzeżenia, gdy obserwujemy zespół podczas gry w lidze, a inne, gdy zespół gra w europejskich pucharach, gdzie każdy zawodnik chce się pokazać. Zatem rzeczywista siła zespołu nie do końca jest znana.

Trener ze zdziwieniem mówił o emocjach towarzyszących meczom Skonto. - Zaskoczyła mnie oprawa. Jeszcze pół godziny przed spotkaniem w pobliżu stadionu nie czuć sportowej atmosfery. Gdybym znalazł się tam przypadkowo, to pewnie nawet nie wiedziałbym, że będzie mecz. Nie było prawie zainteresowania kibiców, spotkanie oglądało może 200 osób, więc okoliczności nie przypominały rozgrywek ligowych, a raczej gierkę treningową - wyjaśnił.

W podobnym tonie w rozmowie z "Gazetą" wypowiadał się Krzysztof Łągiewka, piłkarz Skonto w latach 2002-03. - Na Łotwie popularna jest koszykówka, ludzie interesują się też hokejem. Piłka nożna nie jest sportem drugiej kategorii, tylko piątej. Podobnym zainteresowaniem w Polsce cieszy się tylko krykiet. Tamtejsza liga prezentuje bardzo słaby poziom i mało kto zwraca na nią uwagę. Na mecze ekstraklasy przychodzi czasem 20 czy 30 osób - mówił Łągiewka.

A tak wyglądał mecz Wisły ze Skonto w 2001 roku: