Kamil Kosowski: Niesmacznie porównywać tamtą i tą Wisłę

PRZEGLĄD PRASY. - Widzisz drugiego Żurawskiego albo Kalu Uche? O Szymkowiaku już nie wspomnę. To byli zawodnicy, którzy robili różnicę - mówi były zawodnik Wisły w "Gazecie Krakowskiej". - Kibicuję jej jednak z całych sił i chętnie przyjdę na Reymonta obejrzeć Ligę Mistrzów
Kosowski przy Reymonta grał dwa razy w latach 1999-2003 i jesienią sezonu 2007/2008. W tym pierwszym okresie Wisła odnosiła największe sukvesy w europejskich pucharach. - Nie chcę mędrkować, ale jeżeli raz byśmy awansowali do LM z z Żurawskim i Uche, z Arkiem Głowackim, i "Baszczem", to gralibyśmy w niej regularnie. Nie przegrywaliśmy z Levadią Tallin. Pokonaliśmy Inter, Panathinaikos, Parmę i Schalke 04. Walczyliśmy z Lazio Rzym! - wspomina. - Dla mnie ta Wisła jest najsłabszą, jaką widziałem w ciągu ostatnich 10 lat. Wygrała ligę, bo grała najrówniej. To nie była Wisła, która zdominowała rozgrywki, tak jak my to robiliśmy.

Niezwykła kariera Olisadebe. Wraca po 11 latach




Zobacz jak potrafi grać Kosowski