Wisła odzyskała tytuł. Mistrz zerka na Cupiała

Wisła Kraków zdobyła tytuł, choć właściciel od roku nie dokłada do transferów. Jeśli jednak krakowianie mają coś ugrać w Europie, Bogusław Cupiał będzie musiał sięgnąć do kieszeni.
Zobacz bramkę Meliksona na Ekstraklasa.tv »

Ostatnie dwa lata były dla księgowego przy Reymonta koszmarne. W sezonie 2008/2009 występy w europejskich pucharach miały dać nawet dwa miliony euro, ale Wisła skompromitowała się już w drugiej rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów (z Levadią Tallin). Cięcia sięgnęły nawet... personelu sprzątającego.

To był dopiero początek kłopotów, bo kilka tygodni później Wisła z powodu remontu stadionu zaczęła tułaczkę po obcych obiektach. Przedłużała się ona miesiącami, bo miasto ciągle przekładało termin oddania stadionu, który zresztą do dziś jest gotowy tylko w połowie (kolejny termin to lipiec). Dla krakowian oznaczało to milionowe straty. Kropkę nad i finansowej katastrofy kolejny raz postawili piłkarze, którzy nie dość, że przegrali mistrzostwo, to jeszcze w eliminacjach LE odpadli z azerskim Karabachem Agdam.


Problemy finansowe odbiły się na transferach. Przed tym sezonem Wisła sprzedała Marcelo, Arkadiusza Głowackiego i Juniora Diaza za 6,4 mln euro, a na ich następców wydała niewiele ponad pół miliona! Krakowianie zarobili także wiosną, bo Trabzonspor za Piotra i Pawła Brożków przelał im ok. 2,5 mln euro, z czego Wisła na pięciu nowych zawodników (Cwetan Genkow, Maor Melikson, Michaił Siwakow, Kew Jaliens, Siergiej Pareiko) wydała niespełna 2 mln.

Głównie dzięki tym transferom krakowianie już wczoraj przypieczętowali mistrzostwo, ale przy Reymonta zdają sobie sprawę, że obecny zespół jest za słaby, by rywalizować w Europie. - Jeśli będziemy walczyć o Ligę Mistrzów, to z inną taktyką i zmienionym składem - przyznał już dwa tygodnie temu trener Robert Maaskant.

Wisła musi wybrać się na porządne zakupy, bo z klubem pożegnać może się nawet siedmiu zawodników, a za żadnego nie dostaną ani grosza. Co prawda zaoszczędzą np. na zarobkach Wojciecha Ł. (ok 300 tys. euro rocznie), jeśli rozwiążą z nim kontrakt z powodu udziału w korupcji, ale to niewiele w porównaniu z potrzebami. Przy Reymonta powinni bowiem zakontraktować stopera, dwóch bocznych obrońców, skrzydłowego i co najmniej jednego napastnika, a to będzie kosztować grubo ponad milion euro. Do tego trzeba dołożyć ok. pół miliona euro za pozyskanie z CD Platense Osmana Chaveza (działacze z Hondurasu przyjechali do Krakowa na negocjacje i mieli oglądać wczorajsze derby) oraz kilkaset tysięcy euro na wykupienie Erika Czikosza z Artmedii Petrżalka.

Krakowianie pieniądze mogą dostać od Cupiała lub ze sprzedaży któregoś z piłkarzy. Dla zespołu zdecydowanie bardziej korzystna jest pierwsza opcja, szczególnie że w składzie nie ma zbyt wielu zawodników, na których można zbić kokosy. Największe szanse na dobre oferty mają Maor Melikson, Patryk Małecki i Andraż Kirm. Tyle że każdy z nich to motor napędowy zespołu i pozbycie się go mocno osłabiłoby linię pomocy, której najbliżej do europejskiego poziomu. Reszta zawodników albo zbliża się do emerytury (Pareiko, Radosław Sobolewski), albo rzadko wybija się w polskiej lidze (Chavez, Czikosz, Dragan Paljić, Cezary Wilk), więc na ich ewentualnej sprzedaży mistrzowie Polski nie zarobiliby pieniędzy potrzebnych na walkę w pucharach.

Doinwestowanie zespołu jest oczywiście ryzykowne, ale może okazać się opłacalne - awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów, a nawet Ligi Europejskiej gwarantuje ponad mln euro zarobku.

Mistrzostwo przypieczętowane Wisła wygrywa z Cracovią »


Czy Wisła awansuje do fazy grupowej Ligi Mistrzów?