Ekstraklasa. Ostatnia prosta Wisły, ostatnia szansa Lecha

Jeśli krakowianie pokonają mistrza Polski, a potem lokalnego rywala, tytuł będą mieli w kieszeni. Rok temu właśnie remisy z Lechem i Cracovią odebrały im tytuł. Relacja Z Czuba i Na Żywo z meczu Wisła - Lech w środę od 20.00.
- To może być decydujący tydzień. Jeśli te spotkania nam nie wyjdą, możemy nawet nie skończyć sezonu w pierwszej trójce - mówił półtora tygodnia temu po porażce z Górnikiem Zabrze wściekły Tomas Jirsak.

W niedzielę pomocnik Wisły nie zagrał z Lechią w Gdańsku, ale jego koledzy stanęli na wysokości zadania i po zwycięstwie 3:0 znowu odskoczyli Jagiellonii. Mają sześć punktów przewagi i choć dyplomatycznie studzą emocje, na szyjach już czują ciężar złotych medali.

W ubiegłym sezonie na własne życzenie wypuścili mistrzostwo z rąk, a przyczyniły się do tego m.in. mecze z Lechem i Cracovią. Bezbramkowy remis u siebie z poznaniakami w 25. kolejce co prawda przyjęli z zadowoleniem (utrzymali czteropunktową przewagę), ale okazało się, że zachowawcza gra nie popłaciła.

W przedostatniej kolejce, po golu Rafała Boguskiego na 10 minut przed końcem derbów z Cracovią, wiślacy byli przekonani, że mistrzostwo im nie ucieknie. Ale w doliczonym czasie gry Mariusz Jop wbił piłkę do własnej bramki i było 1:1. W Chorzowie gola Ruchowi na 2:1 strzelił Lech i rzutem na taśmę wyprzedził Wisłę.

Do jedenastki Wisły może trafić jedynie dwóch piłkarzy, którzy wystąpili od pierwszej minuty w ubiegłym roku. Drogę od fatalnej porażki do kolejnej szansy na tytuł przeszli tylko Radosław Sobolewski i Patryk Małecki. - Widać dużą pracę nowego trenera. Na początku sezonu gra wiślakom się nie kleiła, teraz jest zupełnie inaczej. Pewnie w Krakowie byli jacyś optymiści, ale zimą chyba niewielu wierzyło, że Wisła tak szybko odskoczy Jagiellonii - twierdzi Mariusz Jop, były już wiślak.

Lechowi krakowianie są także winni rewanż za porażkę z jesieni aż 1:4, choć prowadzili 1:0. - To był nasz pierwszy poważny test na wyjeździe. Zabrakło nam wtedy doświadczenia i być może również umiejętności - przyznaje trener Robert Maaskant. - Od tamtej pory wiele się jednak w klubie zmieniło, również pod względem mentalnym. Jesteśmy teraz lepszym zespołem. Najważniejsze jednak jest to, że wówczas zajmowaliśmy ósmą pozycję, a teraz jesteśmy pierwsi.

W Poznaniu zdają sobie sprawę, że tylko jeszcze większy cud niż samobój Jopa może sprawić, iż Lech obroni tytuł. Do wicelidera Jagiellonii tracą pięć punktów. - Mecz z Wisłą to świetna okazja, by pokazać, na co nas stać, i sprostać wyzwaniu, jakim jest wicemistrzostwo - uważa José Bakero, trener Lecha.

Kto ma lepszych piłkarzy? - Lech ma drugi potencjał po Wiśle - twierdzi Maaskant. - Mamy lepszy skład od Wisły, co nie znaczy, że zawsze wygrywamy, i nie przekłada się to na miejsce w tabeli - odpowiada Bakero. - Wisła jest zespołem groźnym, bo nie potrzebuje wielu okazji, by strzelić gola. Jest skuteczniejsza od nas. Dlatego trzeba najpierw porządnie bronić, a potem atakować.

Liczba meczu:

9 - od tylu meczów (w lidze, Pucharze Polski i Superpucharze) Wisła nie wygrała z Lechem - sześć przegrała, trzy zremisowała

Więcej o: