Zastrzyk przed hitem kolejki

Dragan Paljić planuje zagrać na środkach przeciwbólowych, a Erik Czikosz o opuszczeniu meczu nie chce słyszeć. Wisła przeciwko Jagiellonii ma wystawić możliwie najmocniejszy skład
- A nie mówiłem, że będę mógł liczyć na podstawowych bocznych obrońców? - cieszy się Robert Maaskant, trener wicemistrzów Polski.

Szkoleniowiec przez hitem ekstraklasy martwi się tylko o formę, bo większość urazów jest wyleczona. Co prawda do końca sezonu nie zagra Gordan Bunoza, ale w niedzielnym meczu na szczycie powinni wystąpić Czikosz (wrócił do treningów po skręceniu stawu skokowego) oraz Paljić, który coraz mniej narzeka na stłuczone ramię. Niemiecki obrońca zdecydował się na zastrzyki, które uśmierzają ból.

- Gdy przestaną działać, to pewnie znowu poczuję ramię, ale do niedzieli powinno przejść. Jeśli nie, to wezmę kolejną dawkę - zapewnia Paljić.

Czikosz też nie zamierza odpuścić spotkania. Pierwszy raz na boisko wyszedł we wtorek, a wczoraj normalnie trenował. Czuje lekki ból w nodze, ale w piątek ma już trenować na pełnych obrotach. - Wszystko dobrze, w niedzielę dam radę - zapewnia Słowak.

Być może obaj nie byliby tak potrzebni, gdyby w pełni sił był Łukasz Burliga. 23-letni obrońca dostał szansę w ostatnim meczu przeciwko Polonii Bytom (zmienił kontuzjowanego Czikosza), a na kolejną liczył z Jagiellonią. Jego występ jest jednak przekreślony, bo boli go noga, którą miał operowaną w czerwcu.

Z kadrowiczów wczoraj trenował tylko Michaił Siwakow, którego Białoruś zremisowała z Hiszpanią (1:1). Remisy w eliminacjach mistrzostw Europy zaliczyli też Słoweniec Andraż Kirm (0:0 z Irlandią Północną) oraz Estończyk Siergiej Pareiko (1:1 z Serbią). Obaj w piątek mają trenować już przy Reymonta. Podobnie jak Osman Chavez, którego Kostaryka przegrała sparing z Chinami 0:3.

Wczoraj trener Maaskant w towarzystwie prezesa Bogdana Basałaja oglądał mecz Młodej Ekstraklasy. W Wiśle przeciwko Polonii Warszawa (5:2) zagrali m.in. Mateusz Kowalski, Serge Branco i Andres Rios. Argentyńczyk spisał się zdecydowanie najlepiej, bo zdobył trzy bramki.

W ostatnich dnia Maaskant, by urządzić grę treningową, musiał sięgać po zawodników z ME, bo aż siedmiu piłkarzy wyjechało na zgrupowania reprezentacji. W jeszcze gorszej sytuacji był jednak Michał Probierz. Szkoleniowiec Jagiellonii na zajęciach miał zaledwie dziewięciu graczy, bo tylu samo przebywało na zgrupowaniach kadr, a kilku leczyło kontuzje. Część reprezentantów w Białymstoku stawiła się już we wtorek i wiele wskazuje na to, że Jagiellonia do Krakowa przyjedzie w najmocniejszym składzie.

Wszystko o Wiśle Kraków w specjalnym dziale Sport.pl »