Sport.pl

Na razie dla Wisły strzelają pomocnicy

Wiosną krakowianie są prawie najskuteczniejszym zespołem w lidze, ale wszystkie gole zdobyli pomocnicy. Cwetan Genkow, który ma być zastępca Pawła Brożka, oddał do tej pory jeden strzał
Kilka dni przed rozpoczęciem rundy Bułgar zapewniał, że jest gotowy do gry. Dziś inne zdanie ma trener Robert Maaskant. - Chyba jeszcze nie jest w formie. Przygotowywał się trzy tygodnie, a czasem potrzeba czterech, a nawet sześciu. W tej sytuacji najbliższe siedem dni będzie bardzo ważne i już na sobotni mecz z Widzewem powinien być w najwyższej dyspozycji - uważa szkoleniowiec wicemistrzów Polski.

Na razie jednak Genkow prezentuje się najsłabiej z pięciu zawodników pozyskanych zimą, ale w klubie nie panikują, bo krakowianie wygrali dwa mecze. Strzelili w nich cztery bramki, ale wszystkie zdobyli pomocnicy (więcej goli strzelił tylko Górnik Zabrze - pięć). Genkow gola nie zdobył także w przedsezonowych sparingach (wystąpił w dwóch), choć krakowianie do siatki trafili w nich siedem razy.

Wicemistrzowie Polski śpią jednak spokojnie, bo mniejsze lub większe kłopoty z ofensywą mają rywale. Jagiellonii Białystok po sprzedaniu Kamila Grosickiego został Tomasz Frankowski, a drugi z napastników - Bartłomiej Grzelak - nie zagra do końca sezonu z powodu kontuzji. Ma go zastąpić Vuk Sotirović, który w sobotę zagrał niespełna pół godziny, a trzeci zespół ekstraklasy nie zdobył gola.

W trochę lepszej sytuacji znajduje się Lech Poznań, gdzie pewniakiem w ataku jest Artjoms Rudnevs. Zastępcą Łotysza na razie nie jest sprowadzony Vojo Ubiparip, ale Bartosz Ślusarski (strzelił gola w ostatnim meczu). Na starcie najbardziej obiecująco prezentuje się Michal Hubnik z Legii Warszawa, który ma już bramkę i asystę, a w niedzielnych derbach wypracował zwycięskiego gola.

Genkow w ostatnim meczu z Ruchem nie oddał nawet strzału, a na inaugurację z Arką w stronę bramki uderzył tylko raz. Maaskant wierzy jednak, że Bułgar już wkrótce będzie dla Wisły równie pożyteczny, jak sprzedany do Trabzonsporu Paweł Brożek. - Na razie w ekstraklasie zagrał tylko dwa razy. Wykonał wiele pracy, już na początku spotkania z Ruchem kilka razy został mocno zaatakowany. Poza tym dzięki niemu inni zawodnicy mają więcej miejsca. Nie jestem zawiedziony jego grą i nie martwię się, czy będzie strzelał gole - zapewnia Maaskant.

Z innych nominalnych napastników szansę dostał tylko Maciej Żurawski. W Pucharze Polski rozegrał całe spotkanie, ale gola nie zdobył. Andres Rios wiosną na boisku spędził zaledwie cztery minuty.