Sport.pl

Wisła podejmuje Ruch. Będzie 2:0?

Od powrotu do ekstraklasy Ruch Chorzów przy Reymonta nie strzelił nawet bramki. Czarną passę spróbuje przerwać Marek Zieńczuk, który w Wiśle grał przez pięć lat
Jeśli wicemistrzowie Polski mają przełamać się po kompromitacji w Pucharze Polski z Podbeskidziem Bielsko-Biała (0:1), to trafili na jednego z najłatwiejszych rywali. Chorzowianie od trzech lat wracają na Śląsk z pustymi rękami.

Ten mecz z zakładów powinni wycofać bukmacherzy, bo jeśli wierzyć statystykom, Wisła wygra 2:0. Taki wynik padł bowiem w Krakowie w każdym z trzech meczów. I zespołom nie robiło różnicy to, czy Wisła w tabeli była jedno miejsce wyżej od Ruchu (w poprzednim sezonie), czy dziewięć (2007/2008). - Słyszałem, że rok temu chorzowianie spisali się dobrze, ale teraz idzie im słabiej. Trzeba jednak pamiętać, że będą zdarzać się niespodzianki, bo liga jest nieobliczalna - podkreśla Robert Maaskant, trener wicemistrzów Polski.

Ostatni raz w lidze Wisła przy Reymonta straciła punkty z Ruchem w 1997 r. Wtedy w klub dopiero zaczął inwestować obecny właściciel Bogusław Cupiał. Chorzowianie być może mają kompleks Reymonta, ale nie Wisły, bo krakowian pokonali w połowie sierpnia... także 2:0. Po tamtym spotkaniu nie wytrzymał wiślak Maciej Żurawski: - Jesteśmy bandą nieodpowiedzialnych ludzi!

- Na żywo oglądałem ostatnie spotkanie ligowe Ruchu [z Lechią Gdańsk 0:0 - przyp. red.]), a na wideo mecz Pucharu Polski [z Legią Warszawa 1:1 - przyp. red.]. Chorzowianie czyhają na kontrę, ale nie murują się jak inne zespoły i nie próbują przerwać akcji faulami. Niełatwo ich pokonać, ale strata punktów nie może się nam przydarzyć. Tym bardziej że chcemy się zrewanżować po wielkim rozczarowaniu w PP - zapewnia Maaskant.

Po niespełna dwóch latach do Krakowa wraca Marek Zieńczuk. W Wiśle spędził pięć lat, zagrał w 132 meczach ligowych, zdobył w nich 34 bramki i sięgnął po koronę wicekróla strzelców. Jego miejsce pod Wawelem zajął Andraż Kirm, a Zieńczuk przeniósł się do Skody Xanthi. W Grecji furory nie zrobił i rok później wrócił do rodzinnego Gdańska, ale jesienią w Lechii zagrał trzy razy i dziś jest w Ruchu. W debiucie przeciwko Lechii wystąpił przez 90 minut. - Darzę Wisłę sentymentem i będę jej kibicował w walce o mistrzostwo. Mam nadzieję, że z każdym spotkaniem moja gra będzie wyglądać lepiej - zapowiada Zieńczuk.

Pomocnik Ruchu uważa jednak, że przegrana krakowian z Podbeskidziem wcale nie jest dla nich powodem do optymizmu. - Po zwycięstwie duma jest uśpiona, po porażce podrażniona. Chciałbym, żebyśmy powtórzyli wynik Podbeskidzia, ale o ile znam Wisłę, to na Ruch zmobilizuje się podwójnie - uważa Zieńczuk.

Krakowianie powinni wystąpić w najsilniejszym składzie. Z Podbeskidziem sprawdzianu nie zdali zmiennicy, więc wiele wskazuje na to, że pierwsza jedenastka będzie niemal identyczna jak na inaugurację w Gdyni. Niemal, bo Cezarego Wilka w środku pola zastąpi Radosław Sobolewski. Większy dylemat ma Waldemar Fornalik. Trener Ruchu wątpliwości będzie miał rozwiane dopiero przed meczem. Nie wiadomo, czy zagra Rafał Grodzicki, który miał szytą nogę - może wystąpi dzięki środkom przeciwbólowym. - Jeżeli byłby to uraz mięśniowy, to byłbym przeciwny grze na lekach. W tym przypadku to jednak możliwe - mówi Fornalik.

Niepewny jest też debiut Pawła Abbotta, który trenował z Ruchem tylko raz. W kadrze zabraknie miejsca dla bramkarza Michala Peskovicia, bo z Grecji nie dotarł jego certyfikat.