Sport.pl

Co z tą Wisłą

Krakowianie chcą odzyskać tytuł, ale w trakcie sezonu przeszli rewolucję kadrową. Czy nowi gracze są w stanie spełnić oczekiwania kibiców?


Andrzej Sikorowski, członek zespołu Pod Budą, kibic Wisły

Śledzenie sytuacji w klubie przychodzi mi z coraz większym trudem. Od kilku sezonów wszystko kręci się wokół transferów i kiedy tylko kończy się runda, dochodzi do rewolucji. To błędne koło. Jeśli ktoś będzie się wyróżniał, jak np. Sławomir Peszko w Lechu Poznań, to niedługo zostanie sprzedany.

Tak naprawdę nie wiem, kto dołączył do zespołu, i trudno mi przewidzieć, jak Wisła będzie się prezentować. W rundzie jesiennej była drużyną bez wyrazu i koncepcji. Teraz pojawiły się nowe twarze i powstaje pytanie, czy wystarczy im czasu na to, by się dogadać. Dlatego przed wznowieniem rozgrywek mam duże nadzieje, ale czuję też równie duży niepokój. Nie mam pojęcia, kogo zobaczę w pierwszej jedenastce.

Do tego Wisła staje się coraz bardziej multikulturowa. To, niestety, trend ogólnoświatowy. Jeśli jednak medale dla Danii w lekkoatletyce zdobywają Kenijczycy, to jest to jakiś zgrzyt. W Wiśle powstaje armia zaciężna. Troszkę boli mnie to, że na boisko wybiegnie 11 piłkarzy, a co najmniej połowa nie będzie miała nic wspólnego z Krakowem. Jeśli jednak drużyna osiągnie sukces, kibice nie będą pamiętać, że zapracowali na niego obcokrajowcy.



Kamil Kosowski, piłkarz Wisły w latach 1999-2008

Przy Reymonta powstał nowy stadion i życzę kibicom, by mieli po co na niego przychodzić. Mam nadzieję, że na trybunach zasiądzie po 20-25 tysięcy widzów. Jednak przez ostatnie dziesięć lat fani byli rozpieszczani i teraz trudno im dogodzić. Kompletowanie punktów w byle jakim stylu tutaj nie wchodzi w grę. Mnie nawet rozmowa o lidze europejskiej by nie zadowoliła. Prezesa Cupiała też łatwo zniesmaczyć, ale to normalne. Wydaje duże pieniądze na klub, by w końcu na własnym obiekcie usłyszeć hymn Ligi Mistrzów.

Wiślacy powinni prezentować się lepiej niż jesienią. Tylko słabość polskiej ligi spowodowała, że nadal mają realne szanse na mistrzostwo i tracą zaledwie trzy punkty do lidera. Rundę zaczynają od spotkania z Arką, a to nie jest łatwy rywal. Gdynianie sympatyzują z Cracovią i do tego meczu podejdą ambicjonalnie. Będzie to m.in. test dla polityki transferowej Wisły. Okaże się, czy zatrudnianie zagranicznych piłkarzy to dobra drogę. Trenera Maaskanta czeka trudne zadanie, bo trudno zaszczepić obcokrajowcom przywiązanie do drużyny. Jedynym piłkarzem w Wiśle, dla którego barwy mają znaczenie, jest Patryk Małecki. Mam nadzieję, że mimo to uda się zbudować zespół, który z łatwością sięgnie po mistrzostwo Polski.