Sport.pl

Ekstraklasa. Wisła niemal w komplecie

Krakowianie w końcu podpisali umowę z Maorem Meliksonem i do zamknięcia kadry brakuje jeszcze bramkarza. Być może zapłacą ok. 200 tys. euro za Asmira Avdukicia
Wideo, bramki i skróty z ekstraklasy w serwisie Ekstraklasa.tv »

Sprawa Meliksona ciągnęła się od kilkunastu dni. Izraelski pomocnik miał się stawić w Krakowie w połowie stycznia, ale jego przylot opóźnił się o ponad tydzień. W Krakowie zjawił się w poprzednią niedzielę, zaliczył testy medyczne i... czekał. W tym czasie wicemistrzowie Polski ustalali szczegóły kontraktu z Hapoelem Beer Szewa. Trwało to nadspodziewanie długo, bo Alona Barkat, prezes klubu, okazała się twarda i nieustępliwa w negocjacjach.

Wcześniej strony ustaliły, że piłkarz będzie kosztował ok. 650 tys. euro, a Wisła przygotowała dla niego czteroipółletnią umowę, zgodnie z którą ma zarabiać ok. 250 tys. euro rocznie. Brakowało tylko podpisów, a sprawa najprawdopodobniej rozbijała się o udziały Izraelczyków w kolejnym transferze Meliksona. Wczoraj szczegóły zostały dopięte i piłkarz podpisał kontrakt. - To bardzo kreatywny zawodnik. Liczę, że jego przyjście będzie pobudką dla innych zawodników - mówił trener Robert Maaskant przed wylotem na zgrupowanie.

Piąty bez promocji

Pozyskanie Meliksona to czwarty transfer wicemistrzów Polski (po Kewie Jaliensie, Michale Siwakowie oraz Cwetanie Genkowie) i do zamknięcia kadry brakuje im już tylko bramkarza. Według bośniackich mediów jednym z kandydatów jest Avdukić z Boraca Banja Luka. Wisła zamierza zapłacić liderowi bośniackiej ekstraklasy ok. 200 tys. euro. "W ciągu najbliższych dni decyzja na temat transferu zostanie podjęta" - pisze portal SportSport.ba.

Avdukić całą karierę spędził na Bałkanach. Bośnię i Hercegowinę opuścił tylko na rok, gdy wyjechał do Chorwacji grać w NK Kamen Ingrad.

- Od zawsze był w czołówce bramkarzy, a teraz jest jednym z dwóch najlepszych. Czemu jeszcze nie wyjechał z Bośni? Czasem można dobrze bronić, ale nie mieć odpowiedniej promocji, a także szczęścia w sprawie transferów. Tak chyba było z Asmirem - przyznaje Hadis Zubanović, bośniacki napastnik, który grał w Zagłębiu Sosnowiec, a dziś jest menedżerem.

30-letni Avdukić jest już bliżej niż dalej końca kariery, ale mimo to został dostrzeżony przez selekcjonera i w grudniu zadebiutował w reprezentacji przeciwko... Polsce. Na boisko wszedł po przerwie, a siedem minut później pokonał go Paweł Brożek, były napastnik krakowian. Mimo wieku Avdukić w lidze nie daje się młodszym kolegom i w zeszłym roku został nominowany do nagrody najlepszego bramkarza Bośni i Hercegowiny. - Asmir ma już 30 lat? Nawet nie wiedziałem i tyle na pewno bym mu nie dał. W polskiej lidze bez problemu dałby sobie radę. To odważny piłkarz, który nie stoi tylko na linii, ale żyje w polu karnym - podkreśla Zubanović.

Korzyści finansowe

Dla krakowian transakcja byłaby o tyle korzystna, że Bośniacy mają niskie wymagania. Średnio dostają ok. 35 tys. euro rocznie, a rekordziści mogą liczyć na 60 tys. euro. To grosze w porównaniu z piłkarzami polskiej ligi, którzy są blisko złamania bariery pół miliona euro. Gdyby więc Wisła zapłaciła za Avdukicia 200 tys. euro, to szybko zrekompensowałaby sobie wydatek na niskich wypłatach.



Więcej o: