Sport.pl

Dyrektor Wisły: Nie wydamy wariackich pieniędzy

- Szukamy tylko takich piłkarzy, którzy podniosą nas półkę wyżej, ale nie sądzę, że będziemy płacić za zawodnika milion euro - mówi dyrektor Wisły Stan Valckx
Piotr Jawor: Dużo ma pan pracy?

Stan Valckx: Musimy przebudować zespół, bo latem sprzedaliśmy pięciu czołowych zawodników, a teraz odeszło kolejnych czterech [Cleber, Mariusz Pawełek, Piotr i Paweł Brożkowie]. To dużo. Nie można tego uzupełnić za jednym razem, trzeba działać krok po kroku. Szukamy nowych, bo chcemy zdobyć tytuł i myślimy o Lidze Mistrzów. Mamy kilku ciekawych kandydatów. W ciągu ostatnich dziesięciu dni obejrzałem ok. 40-45 DVD z zawodnikami. Teraz oglądamy ich - razem ze skautami - na żywo. Liczę, że przed rozpoczęciem przygotowań [17 stycznia] będziemy mieć jednego lub dwóch nowych piłkarzy.

Spotkał się pan kiedyś z taką rewolucją jak w Wiśle?

- Zimą nigdy, ale gdy przychodzi dobra oferta, nie jesteś w stanie zatrzymać zawodnika i wtedy musisz uzupełniać skład. W PSV latem odeszło siedmiu graczy, wielu w ostatnich dziesięciu dniach. Zaczynało się wariactwo, trzy transfery załatwialiśmy ostatniego dnia. Brazylijczyka nawet 20 sekund przed północą.

Może pan obiecać, że Wisła będzie wzmocniona?

- Nie mogę nic zagwarantować, ale wiem, że możemy mieć kilku dobrych. Priorytety to napastnik, bramkarz i środkowy obrońca.

Jakich zawodników pan szuka?

- Powinni być ograni w walce o mistrzostwa krajów i w Lidze Mistrzów lub Europejskiej. Tacy piłkarze wiedzą, czym jest presja i będą na boisku liderami. Będą wiedzieli, co zrobić, gdy zespół przegrywa.

Ile kosztuje najdroższy zawodnik, którym się interesujecie?

- Za dużo (śmiech). Musimy być realistami. Nawet dla klubów z Belgii, Holandii czy Francji 2 mln euro za zawodnika to jest problem. Zimowe okienko transferowe jest inne niż letnie, bo nie ma tak wielu wolnych piłkarzy. Wtedy ryzyko rośnie i można przepłacić. Nie zamierzamy wydawać wariackich pieniędzy.

Milion euro to wariacka suma?

- Nie, ale nie sądzę, że będziemy tyle płacić. Nie potrzebujemy tylu pieniędzy.

To ile panu potrzeba na trzech graczy?

- To zależy. Czasem dostaję informację, że piłkarz warty 2 mln euro za pół roku będzie wolny i wtedy można sporo zaoszczędzić. Niektórych będziemy kupować, niektórych wypożyczać lub brać za darmo. Jak np. Turcy Mariusza Pawełka. Nie potrzebujemy dwóch czy trzech milionów euro na transfery. A nawet pięć milionów nie gwarantuje wzmocnień.

Ale duże pieniądze zwiększają szanse.

- Tak, ale nic nie gwarantują. Pamiętam, że półtora roku temu Ajax wziął Miralema Sulejmaniego za 16 mln euro! To był największy transfer w Holandii, a pół roku później grał w rezerwach. Czasem bardzo trudno znaleźć zawodnika, którego potrzebujesz. A my szukamy tylko takich, którzy podniosą nas półkę wyżej.

Da się kupić dobrego napastnika za mniej niż 1 mln euro?

- Można wypożyczyć, a to nie jest bardzo kosztowne. Dopiero za wykupienie trzeba więcej wyłożyć. Ale nie będziemy wypożyczać zawodników, na których wykupienie nie będzie nas stać. Ustaliliśmy też, że nie może dojść do sytuacji, że jeden zawodnik zarabia zdecydowanie więcej od reszty. To głupota, bo później będziemy mieć problemy w szatni.

Do zdrowia wraca Drygas


Więcej o: