Sport.pl

Ekstraklasa. Robert Maaskant: Oczy mamy otwarte

Wszędzie szukamy bocznego obrońcy, ale teraz ciężko znaleźć wystarczająco dobrego zawodnika. Do przetestowania Branco skłoniła nas jego kariera - mówi trener Wisły
Piotr Jawor: Przez najbliższe dni będzie Pan testował Sergo Branco.

Robert Maaskant: Po sprzedaży Juniora Diaza i kontuzji Piotra Brożka potrzebujemy kogoś na lewą obronę. Branco może grać też na prawej stronie, a nawet jako defensywny pomocnik. Teraz ciężko znaleźć wolnych zawodników, którzy byliby wystarczająco dobrzy. Kariera Branco skłoniła nas, by zaprosić go na testy. Na treningu spisał się OK i w tym tygodniu zdecydujemy.

Zna Pan tego zawodnika?

- Nie, Stan Valckx się z nim kontaktował. Szukamy wszędzie, bo potrzebujemy defensora. Pomocnik Dragan Paljić w Białymstoku wypadł bardzo dobrze, ale to nie obrońca. Jego przesunięcie jest rozwiązaniem na dwa mecze, choć jak będzie grał w każdym spotkaniu tak jak z Jagiellonią, to może zostanie defensorem do końca sezonu (śmiech ).

Widział Pan jakiś mecz Branco?

- Nie na żywo. Obejrzałem DVD z jego występami, nasi skauci także widzieli kilka meczów.

Poprawa gry obronnej to teraz największy problem Wisły.

- W pewnych elementach widać progres, ale ciągle popełniamy błędy. Szczególnie, gdy mamy piłkę. Przykład? Druga bramka dla Jagiellonii - wyprowadzamy piłkę, jedno złe podanie Clebera i jest rzut karny.

Brazylijczyk zawinił przy obu bramkach. Usiądzie na ławce?

- Każdy widział jego błędy, ale mam do niego pełne zaufanie.

A co z Osmanem Chavezem, który miał być lekiem na problemy w środku obrony?

- To dobry zawodnik, ale po mistrzostwach świata rozegrał mało meczów i dołączył do nas później.

W poniedziałek zarządził Pan dwa treningi. To nowość w środku sezonu.

- No cóż... (śmiech ). Jeśli chcesz być lepszy, to musisz dużo ćwiczyć. Będziemy patrzeć na efekty, monitorujemy jak na dodatkowe obciążenie reagują organizmy starszych piłkarzy.

To będzie teraz norma?

- Nie, na wtorek zaplanowałem jeden oraz analizę meczu, więc piłkarze także będą pracowali w klubie. W środę znowu spotkamy się na boisku dwa razy, a w czwartek raz.

Nie boi się Pan, że zawodnicy zaczną narzekać na zbyt dużo pracy?

- Jeśli wyniki będą dobre, to nie ma się czego obawiać. Choć piłkarze zawsze będą narzekali na zmęczenie, ale przyjdzie też czas na wolne. Mamy oczy otwarte.