Ekstraklasa: Wisła na wzór wicemistrzów świata

Dyrektor Stan Valckx ma stworzyć akademię piłkarską, a jego rodak Robert Maaskant zbudować drużynę na wzór holenderski.
Jesteś ligowym ekspertem? Zagraj w Wygraj Ligę »

Pomysł postawienia na Holendrów zrodził się przypadkowo. Krakowianie celowali w fachowców z Włoch, Hiszpanii oraz Niemiec, ale niespodziewanie się okazało, że do wzięcia jest Valckx, który przez cztery lata kierował transferami w PSV Eindhoven. Przez kilka dni dyrektor pracował dla Wisły nieoficjalnie i jeździł z prezesem Bogdanem Basałajem na rozmowy z Maaskantem. Valckx znał się z jego ojcem, który jest menedżerem, a prezes Wisły szybko przekonał się do 41-letniego szkoleniowca. - Holenderski model zarządzania klubami od zawsze mi imponował - podkreśla Basałaj.

Krakowianie tak zachwycili się Holendrami, że nie szczędzili grosza. Holenderski dziennikarz z Bredy zarzeka się, że wicemistrzowie Polski za 100 tys. euro wykupili Maaskanta z klubu NAC, z którym miał ważny kontrakt. W umowie był zapis, że trener może odejść, jeśli dostanie ciekawą propozycję. Prezes Wisły zapewnia, że nie zapłacił klubowi z Bredy ani grosza.

Jakim cudem trener z ligi holenderskiej zdecydował się na pracę na futbolowej prowincji? Maaskant zapewnia, że nie wahał się ani chwili. - Moje spotkania z krakowianami trudno nawet nazwać negocjacjami. To była szybka piłka. Co mnie przekonało? Sama nazwa "Wisła" - zapewnia szkoleniowiec.

Jednak jest też druga strona medalu - Maaskant miał już dość pracy w NAC, bo klub borykał się z problemami finansowymi i pozbywał się najlepszych graczy. Mimo to przed sezonem zobowiązano szkoleniowca do zajęcia miejsca nie gorszego niż w poprzednich rozgrywkach. Drużyna z Bredy skończyła ligę na 10. pozycji, ale na starcie tego sezonu przegrała wszystkie trzy mecze i jest głównym kandydatem do spadku.

W Krakowie nowy trener chce się wybić. Liczy na swoje umiejętności przekonywania (napisał nawet książkę o mentalności zawodników) oraz wprowadzenie innowacji. Już dziś zapowiada, że Wisłę grającą w ustawieniach 4-4-2 lub 4-5-1 będzie chciał ustawić na 4-3-3, co przyniosło Holandii wicemistrzostwo świata.

Na samym wejściu Maaskant spodobał się piłkarzom, bo nie każe im się uczyć języka angielskiego (czym od lat bezskutecznie straszeni są w klubie), tylko sam zamierza wziąć korepetycje z polskiego. - Mój pomysł na Wisłę? Czasem trzeba być szefem, a czasem przyjacielem. Rozmawiałem już o waszych zawodnikach z Leo Beenhakkerem, ma o nich bardzo dobre zdanie - mówi Maaskant.

Dyrektor Valckx dostał trzy zadania: ma zajmować się kadrą, stworzyć dział skautingu oraz akademię piłkarską. Na znalezienie wzmocnień czasu ma niewiele (za tydzień zamyka się okienko transferowe), a na akademię tylko pomysł, bo na razie nie widział boisk treningowych. - Skauting? Wystarczy nam nawet pięciu zatrudnionych, bo równie ważne są kontakty z menedżerami. Każdy może szepnąć słówko o jakimś piłkarzu na całym świecie - uważa Valckx.

Holendrzy podpisali z Wisłą dwuletnie kontrakty. O transferach mają decydować wspólnie. - Skoro przez dwa lata dogadywałem się z samym Guusem Hiddinkiem, to i z Maaskantem się uda - zapewnia Valckx.

Robert Maaskant: » Wisła jest mocnym klubem