Ekstraklasa. Kasperczak out bez trzęsienia ziemi

Henryk Kasperczak nie jest już szkoleniowcem Wisły i nie wiadomo, czy jeszcze wróci do zawodu. Decyzja zapadła błyskawicznie, a następcą ma być trener z zagranicy. Jedna z wersji głosi, że blisko objęcia Wisły jest Diego Simeone, wieloletni pomocnik reprezentacji Argentyny.
Baw się z nami w Wygraj Ligę! Wygraj 20 000 zł »

Wśród kandydatów Argentyńczyk, Włoch i Hiszpan

Tymczasowo Wisłę poprowadzi Tomasz Kulawik. Trener drużyny Młodej Ekstraklasy od wczoraj przygotowuje zawodników do spotkania z Arką i szykuje grunt dla nowego szkoleniowca. Według oficjalnej wersji klub wczoraj rozpoczął poszukiwania, ale nieoficjalnie wiadomo, że przy Reymonta mają już zdecydowanego faworyta.

Basałaj zapewnia, że nowy trener będzie znany najpóźniej za dziesięć dni, choć niewykluczone, że Wisła przedstawi go już w najbliższą środę. Nie ma wątpliwości, że będzie to szkoleniowiec z zagranicy. - Chcę, by nowy trener przyniósł do nas inne zawodowe wartości. Tworzymy listę kandydatów i z każdym będę rozmawiał osobiście po kilka godzin. Chcę wiedzieć, jaką trener ma wizję, jaką ma mentalność, jak współpracuje z zawodnikami - to są podstawowe kwestie - podkreśla Basałaj.

Jedna z wersji głosi, że blisko objęcia Wisły jest Diego Simeone, wieloletni pomocnik reprezentacji Argentyny. Od czterech lat jest trenerem, prowadził m.in. Racing Club Buenos Aires oraz Estudiantes de La Plata, z którym w 1996 r. zdobył mistrzostwo Argentyny. W grudniu 2007 został szkoleniowcem River Plate, a w kwietniu zwolniono go z San Lorenzo i od tamtej pory szuka pracy.

Przy Reymonta przewija się również kandydatura szkoleniowca z Włoch oraz Hiszpanii.

Gdyby Wisła przegrała godnie

Drugie podejście Kasperczaka do Wisły potrwało niespełna pół roku. Szkoleniowiec przegrał mistrzostwo Polski oraz europejskie puchary i mimo wcześniejszych zapewnień został zwolniony. Czarę goryczy przelał styl, w jakim krakowianie dali się w czwartek rozbić Karabachowi Agdam.

Trzeci zespół Azerbejdżanu w siedem minut zmiażdżył Wisłę, która zaliczyła drugą kompromitację z rzędu (rok temu przegrała z Levadią Tallin). - Bogusław Cupiał w piątek wraca do kraju, a po takiej kompromitacji całe Myślenice [tam mieszka] będą się trzęsły - mówiła osoba związana z właścicielem Wisły.

Według oficjalnej wersji ostra interwencja Cupiała nie była jednak potrzebna, bo o godz. 13 Kasperczak spotkał się z zarządem i sam podał się do dymisji. Było to o tyle zaskakujące, że jeszcze po porażce w Azerbejdżanie myślał nad wizją zespołu oraz zastanawiał się, w jaki sposób postawić drużynę na nogi przed niedzielnym meczem z Arką Gdynia.

Dodatkowo prezes Bogdan Basałaj zapewniał, że nawet w razie porażki Kasperczak zachowa stanowisko. - W taki sposób chciałem wzmocnić pozycję trenera przed meczem w kontekście pewnych medialnych informacji, ale mimo to gra zawodników w meczu z Karabachem była szokująca. Gdyby zespół przegrał z godnością, po niezłej grze, to pewnie sprawy wyglądałyby inaczej - podkreśla Basałaj.

64-letni Kasperczak od dłuższego czasu miał niewielki wpływ na drużynę. Starał się trzymać piłkarzy krótko, ci wykonywali jego polecenia, ale bez większego szacunku. Szkoleniowiec nie szczędził zawodnikom także ostrych uwag. Narzekał na brak profesjonalizmu oraz niewielkie zaangażowanie. - A co w pewnych sytuacjach trener może zrobić? Przecież to nie ja nie strzeliłem rzutu karnego w pierwszym meczu, nie ja popełniałem błędy w obronie. Za ten mecz powinno oberwać się również piłkarzom. Na pewno nie będę ich bronił, przecież w prostych sytuacjach popełniali szkolne błędy - mówił Kasperczak po porażce w Azerbejdżanie.

Podobnie trener tłumaczył wyniki podczas swojej pracy w Górniku Zabrze. Tam dodatkowo dostał jednak wolną rękę w pozyskiwaniu piłkarzy (w Wiśle dostał bezwzględny zakaz przeprowadzania transferów), wydał na nich miliony, a mimo to zdegradował bogaty klub do pierwszej ligi. Wydawało się, że po tej porażce nie znajdzie już pracy w Polsce, ale wtedy zdecydował się na szokujący ruch: publicznie przeprosił Cupiała za to, że domagał się od niego miliona złotych (tyle według Kasperczaka wynosiły zaległe wypłaty), wycofał sprawę z sądu, a w zamian podpisał kontrakt, który w razie zwolnienia nie gwarantował mu żadnej odprawy. - Czuję, że czegoś z tym klubem nie skończyłem - mówił po powrocie do Wisły.

Kasperczak obejmował drużynę, która była liderem, ale skończył na drugim miejscu. Mimo to Cupiał nie zdecydował się go zwolnić. Wczoraj szkoleniowiec po cichu skończył pracę przy Reymonta. Z dziennikarzami nie chciał rozmawiać, choć przyszedł każdemu podać rękę. Nie wiadomo, czy jeszcze spróbuje przypomnieć światu, że kiedyś był bardzo dobrym trenerem. - Rozumiem decyzję szkoleniowca o dymisji. Jestem pod wrażeniem jego zrozumienia sytuacji - powiedział Basałaj.

"Przegraliśmy z Azerami jak frajerzy" - mówił Kasperczak po meczu »