Sport.pl

Liga Europejska. Witamy w Azerbejdżanie, witamy w piekle

- Co jest z wami? Dwa lata temu wygraliście z Barceloną, a dziś nie możecie poradzić sobie ze słabymi Azerami? - dziwi się taksówkarz w Baku. Relacja Zczuba i na żywo od godziny 18.
- Witam w Azerbejdżanie - przywitał nas po polsku na konferencji Gurban Gurbanow, trener Agdamu Karabach. Był w dobrym humorze, bo po pierwszym meczu to nie faworyzowana Wisła, ale jego zespół jest bliżej awansu do czwartej rundy eliminacji Ligi Europy. W Krakowie Azerowie wygrali 1:0 i w czwartek wicemistrzowie Polski będą musieli się sporo natrudzić, by drugie z rzędu podejście do europejskich pucharów nie skończyło się blamażem.

Operacja "Baku" rozpoczęła się w środę o godz. 7 na lotnisku w Balicach. Godzinę później samolot z piłkarzami, sześcioma dziennikarzami i 26 kibicami wzbił się w powietrze. Na pokładzie była nawet para w wieku emerytalnym - Polka oraz Holender. - Za dobrze ich nie znam, dość często jeżdżą z nami za Wisłą - mówi jedna z organizatorek wyjazdu.

Niespełna cztery godziny później samolot wylądował w Baku. Już po otwarciu drzwi uderzyło ciepło, a termometry pokazywały ok. 35 stopni. Mecz odbędzie się o godz. 21 czasu miejscowego (w Polsce będzie 18), ale duchota na pewno da się Polakom we znaki. Gorącą atmosferę zapowiadają także kibice, którzy przygotowywali płachtę z napisem "Witamy w piekle". Wywiesili ją pod murami Stadionu Republikańskiego im. Tofika Bahramowa.

Obiekt nie przypomina stadionu, na którym gra się o europejskie puchary. Miejscami zamiast trawy jest piasek, a odpowiedzialne są za to ptaki, które na każdym skrawku szukają ziaren. Odlatują tylko wtedy, gdy na boisko wbiegają piłkarze. Obiekt jest przestarzały, ale może pomieścić ponad 30 tys. widzów. - I na pewno tyle przyjdzie. Może Karabach nie jest najpopularniejszym klubem, ale bilety na to spotkanie [kosztowały 20 euro - przyp. red.] już zostały sprzedane - zapewniał taksówkarz.

Chwilę później wpadł na skrzyżowanie z naciśniętym klaksonem i wymusił pierwszeństwo. To samo parę godzin wcześniej zrobił kierowca autokaru z kibicami Wisły. Miał pecha, bo złapała go policja. Sprawę załatwił jednak w dwie minuty. - Przecież wiozę turystów - uśmiechał się.



Azerowie nie mogą nadziwić się, w jaki sposób ich zespół zdołał pokonać Wisłę. Przecież reprezentacja Azerbejdżanu jest dużo słabsza od polskiej, stadiony wymagają renowacji, a średnia na meczach nie jest zbyt wysoka. - Mimo to pokonaliśmy was na wyjeździe i jednobramkowej straty łatwo nie oddamy - uśmiecha się celnik na lotnisku, który chwilę wcześniej od każdego Polaka dostał 60 euro za samą wizę wjazdową.

Dla krakowian dzisiejszy mecz jest potyczką o życie. Nowy prezes i dziewięciu pozyskanych zawodników na niewiele się zdadzą, jeśli dziś Wisła nie pokona Karabachu. - Ale my też nie zamierzamy się bronić. Szanse? 50 na 50 - uważa trener Gurbanow.

Wisła największy problem ma ze stoperami. Z powodu kontuzji nie zagra Cleber, za kartki pauzuje Gordan Bunoza, Oskar Chavez jeszcze nie podpisał kontraktu, a na trening w Baku nie wyszedł Peter Szinglar (uraz mięśnia). W tej sytuacji szkoleniowiec na środku obrony wystawi eksperymentalną parę Mateusz Kowalski - Junior Diaz.

Największym problemem jest jednak skuteczność. Dlatego od pierwszej minuty ma zagrać Patryk Małecki, który tydzień temu spisał się najlepiej. Wystąpi na skrzydle i zastąpi Rafała Boguskiego lub Dragana Paljicia.

Mecz transmituje Polsat Sport, początek spotkania o godz. 18.

Dla "Gazety" Henryk Kasperczak, trener Wisły

Jako piłkarz grałem w Azerbejdżanie w latach 60., a kilka lat temu byłem obserwatorem na meczu reprezentacji Polski. Upały? Przeszkadzają w ciągu dnia, ale wieczorem jest zdecydowanie lepiej, więc nie ma się co nimi przejmować. W porze meczu powinno być całkiem przyjemnie.

Przypominam, że w piłce czasem trzeba ponieść porażkę. Nie znam trenera, który by wszystko wygrał. Jeszcze nic nie jest rozstrzygnięte. W pierwszym meczu mieliśmy problem ze skutecznością, ale cały zespół spisał się poniżej oczekiwań. Do tego rywale dobrze radzili sobie w obronie i wyprowadzali szybkie kontry. To sprawiło nam sporo kłopotu. Będę zadowolony, jeśli strzelimy bramkę jako pierwsi. To powinno nam pomóc.

GALERIA: Wisła przegrała z Karabachem. Znów kompromitacja? »
kliknij w miniaturkę, żeby przejść do galerii