Sport.pl

Ekstraklasa. Nowy zawodnik Wisły i jego samolot z marzeniami

Przed rewanżem z Karabachem Agdam Wisła ma spory problem, bo ciągle nie trenuje Cleber. Jeśli w ciągu dwóch dni nie wróci do zdrowia, to trenera Henryka Kasperczaka czeka spora łamigłówka. O krok od podpisania kontraktu z Wisłą jest za to Osman Chavez, stoper reprezentacji Hondurasu.
Ekstraklasa.tv: Żurawski tłumaczy dlaczego wrócił »

Cleber urazu nabawił się niespełna tydzień temu, dwa dni przed meczem z Azerami. - Nie wiem, jak ciężka jest to kontuzja, ale postaramy się go postawić na nogi - zapowiadał Kasperczak. Brazylijczyk nie usiadł jednak nawet na ławce rezerwowych.

Brożek patrzy przez palce

Do treningów na pełnych obrotach nie był zdolny także wczoraj i wiele wskazuje, że w czwartek w Baku nie wystąpi. Podobnie jak Gordan Bunoza, który dostał czerwoną kartkę i będzie pauzował. Zresztą Bośniak w debiucie spisał się poniżej oczekiwań i niewykluczone, że Kasperczak i tak posadziłby go na ławce. Pewniakiem do gry jest Mateusz Kowalski, a jeśli nie wyzdrowieje Cleber, to obok niego wystąpi Junior Diaz lub Peter Szinglar.

Słowak w tym sezonie nie zagrał jeszcze ani minuty (z prawego skrzydła wygryzł go Erik Czikosz), a Kostarykanin jako środkowy obrońca ostatni raz wystąpił pół roku temu z Lechią Gdańsk w Pucharze Polski i spisał się bardzo słabo. Wśród kandydatów na środek obrony Kasperczak wymienia też Piotra Brożka, ale piłkarz na takie rozwiązanie patrzy przez palce. - Ja stoperem? To raczej niemożliwe - mówił z uśmiechem Brożek dla oficjalnej strony Wisły.

Krakowianie zrezygnowali także z testowanego Rok Elsnera, który okazał się za słaby. Mimo tego za kilka dni obrona krakowian powinna być już w dużo lepszej sytuacji, bo krok od podpisania umowy jest Osman Chavez. Stoper reprezentacji Hondurasu już trenuje przy Reymonta, a umowa wejdzie w życie, gdy do klubu dotrą wyniki jego badań.

Chavez od dzieciństwa miał plan: pierwsza liga, reprezentacja i wyjazd do Europy. W poszukiwaniu pracodawcy przemierzył Anglię, ale w końcu wylądował w Krakowie. - Nigdy nie warto składać broni - mówił przed kilkoma tygodniami.

Mógł grać z Beckhamem

Chavez największą przygodę z piłką przeżył kilka tygodni temu podczas mundialu w RPA. Kilka dni po powrocie spotkał się z młodymi piłkarzami i opowiadał o trudnym dzieciństwie. Wspominał, jak wiele lat temu w drodze do szkoły podziwiał przelatujące samoloty i wyobrażał sobie, że jeden z nich zabiera go gdzieś daleko. Wcześniej musiał jednak spełnić inne marzenia. Pierwsze zrealizował w 2004 r., kiedy zadebiutował w ekstraklasie Hondurasu. Drugie cztery lata później, gdy założył koszulkę reprezentacji. Trzecim celem był transfer do zagranicznego klubu.

Z CD Platense, średniaka honduraskiej ekstraklasy, próbował wybić się od blisko półtora roku. W marcu 2009 r. miał mieć oferty z DC United i Los Angeles Galaxy, w którym grał David Beckham. - Chcę odejść. Mam zamiar reprezentować kraj za granicą. Poza tym w Europie mógłbym więcej zarobić dla rodziny - tłumaczył na łamach dziennika "Diez". Wymagania Platense były jednak za wysokie, bo za dziewięciomiesięczne wypożyczenie klub chciał 100 tysięcy dolarów.

Później Chavez marzył o przenosinach na Wyspy Brytyjskie. Zimą testowały go między innymi Blackburn Rovers i Celtic Glasgow. Chwalił go nawet Tony Mowbray, ówczesny trener Szkotów. - Osman wykonał świetną pracę, ale nie jest typem piłkarza, jakiego szukamy - tłumaczył szkoleniowiec w rozmowie z "Daily Record".

W tej sytuacji Chavez musiał znowu wrócić do Platense, ale ciągle liczył na grę w Europie. - W życiu ważna jest wytrwałość. Trzeba ufać Bogu - mówił na łamach "El Heraldo", kiedy rozstrzygał się jego transfer do Wisły. Do Polski przyjechał w czwartek, od razu na testy medyczne.

Mario Sierra, wiceprezydent Platense: - Mam nadzieję, że w Krakowie odniesie sukces, bo to nie tylko dobry piłkarz, ale też dobry człowiek.

Nie jestem pewny miejsca w składzie - mówi Smolarek >


Więcej o: