Ekstraklasa. Konrad Gołoś: To mój osobisty dramat

Były piłkarz m.in. Wisły Kraków Konrad Gołoś zdradza w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego" szczegóły swoich problemów zdrowotnych, z powodu których musiał zakończyć karierę. - Leczyłem się z boreliozy, później przechodziłem rehabilitację po operacji wycięcia łąkotki. Ćwiczyłem, zaciskałem zęby. Ból był nie do zniesienia, obrzydło mi zażywanie dzień w dzień tabletek przeciwbólowych - mówi utalentowany pomocnik.
Nieszczęście Gołosia zaczęło się ponad dwa lata temu od ugryzienia przez kleszcza, po którym zachorował na boreliozę. - Ta choroba atakuje osłabione miejsca u człowieka, a wtedy, kiedy ją miałem, przechodziłem rehabilitację po operacji kolana - powiedział piłkarz, który dodał, że jego staw kolanowy jest jak u pięćdziesięciolatka. - Mam zwyrodnienia stawowe - dodał.

- Sił dodaje mi teraz nadzieja, że może uratuję kolano, nie rozsypie się ono do końca. Z drugiej strony muszę przyzwyczaić się do myśli, że już nigdy nie zagram w piłkę. Nie wiem, czy nawet towarzysko zaryzykuję, żeby gdzieś pokopać. To mój osobisty dramat - mówi Gołoś w wywiadzie.

- Wie pan, jak się teraz czuję? Dotychczas miałem jeden cel: żeby się podnieść. Wyjść na boisko, okiwać dwóch rywali, usłyszeć brawa kibiców. Lubię czytać o tym, że komuś się udało, że ktoś wrócił do piłki. U mnie nie będzie happy endu... Gdyby był choć cień szansy, że będę zdrowy, to w życiu nie pomyślałbym o zakończeniu grania. Mam przecież dopiero 28 lat - dodaje piłkarz.

28-letni Gołoś jest wychowankiem Zrywu Chodów. W kolejnych latach grał w Pogoni Siedlce, Radomiaku Radom, Polonii Warszawa, Wiśle Kraków i w Górniku Zabrze. Zaliczył także trzy występy w pierwszej reprezentacji Polski. To podczas gry w Polonii pokazał się z bardzo dobrej strony. Trafił stamtąd do Wisły, skąd podczas pięciu lat był dwukrotnie wypożyczany, a dla zespołu z Krakowa strzelił jednego gola w 34 spotkaniach.

Poważna dolegliwość Tomasza Jodłowca »