Sport.pl

Turcy dają za mało za kapitana Wisły

Działacze piątej drużyny tureckiej ekstraklasy ciągle przysyłają oferty transferu Arkadiusza Głowackiego. Obecnie oferują 1,2 mln euro, ale za taką kwotę krakowianie kapitana sprzedawać nie zamierzają.
Sprawa ciągnie się od kilku tygodni. O ile na początku wydawała się z góry przegrana, to obecnie Trabzonspor ma coraz większe szanse. Na początku stoper Wisły nie chciał słyszeć o przeprowadzce, a jego menedżer niechętnie wybierał się na spotkania z tureckimi przedstawicielami. - Arek w Krakowie czuje się dobrze, ale teraz transfer nie jest wykluczony. Wszystko powinno być jasne za tydzień, najpóźniej dwa - mówi osoba znająca sprawę.

Trabzonspor zaczął oferować Głowackiemu coraz wyższe zarobki. Turcy zapewniają, że wysłali do Krakowa trzy propozycje, przy Reymonta gościł także ich wysłannik, i czekają na odpowiedź. - W naszych planach Głowacki jest pierwszoplanową postacią. Finansowe różnice z Wisłą nie są duże i liczymy, że pozytywnie rozpatrzą ofertę - mówi Hasan Yener, sekretarz generalny Trabzonsporu.

Mehmut Aksu, który pilotuje rozmowy, zdradził, że Trabzonspor jest w stanie wydać na Głowackiego 1,2 mln euro, ale krakowianie chcą blisko pół miliona więcej. - Liczę, że oferowana przez nas kwota zadowoli Wisłę - zaznacza Aksu.

Tureckie media tak mocno żyją transferem Głowackiego, że nawet umieszczają go w pierwszej jedenastce Trabzonsporu na przyszły sezon. Szefowie klubu zapewniają jednak, że mają również alternatywę, na wypadek gdyby rozmowy z Wisłą zakończyły się fiaskiem.

Krakowianie negocjują nową umowę z Mariuszem Pawełkiem, któremu z końcem roku wygasa kontrakt. W lipcu będzie mógł się związać z nowym pracodawcą.

Być może sprawy nabiorą tempa, gdy prezesem wicemistrzów Polski zostanie Bogdan Basałaj. Choć klub ani razu nie informował, że prowadzi rozmowy w sprawie zmiany na tym stanowisku, to nieoficjalnie wiadomo, że dyrektor zarządzający Ekstraklasy S.A. od jutra (czyli 1 czerwca) zacznie rządzić przy Reymonta.

To właśnie z Basałajem Bogusław Cupiał, właściciel klubu, debatował godzinę po zakończenia ostatniego meczu ligowego, a kością niezgody miała być długość trwania umowy. Wiele wskazuje jednak, że wszelkie wątpliwości zostały już rozwiane i Wisła będzie miała nowego prezesa, który zwiąże się z klubem na kilka lat.