Spec od zarządzania: Wisła nie potrafi zrobić kroku w przód

-W tym sezonie jeszcze obniżyła loty, a reszta zespołów do niej dorównała. Na miejscu właścicieli klubów nie wydawałbym wielkich pieniędzy na transfery, ale szukał kompetentnych ludzi do zarządzania - o powodach detronizacji Wisły mówi prof. dr hab. Ryszard Panfil
Piotr Jawor: Jak daleko polskim klubom do europejskiej czołówki pod względem organizacji?

Ryszard Panfil : Jesteśmy trzecią ligą, a najlepsi od lat są poza naszym zasięgiem. W organizacji stoimy w miejscu, bo wszystkie kluby dostosowują się do reszty ligi, by jakoś w niej funkcjonować. W naszej piłce jest niewiele pieniędzy, więc powinniśmy skoncentrować się na szkoleniu młodzieży.

Ale w Wiśle, która w XXI wieku zdobyła aż sześć mistrzostw Polski, młodzi zawodnicy nie mają ani jednego porządnego boiska do trenowania.

- To mniejszy problem. Istotniejsi są ludzie, którzy znają się na systemie wyławiania talentów. Tymczasem we wszystkich klubach treningi prowadzą albo nauczyciele wychowania fizycznego, albo byli piłkarze, którzy na ogół nie są do tego przygotowani. Wszystko funkcjonuje jak 30 lat temu. Wisła od kilu lat jest w czołówce dzięki Cupiałowi i jego pieniądzom. Drużyna nie potrafi jednak zrobić kroku do przodu, a w tym sezonie zjechała w dół. To nie reszta zespołów dorównała do krakowian, tylko oni obniżyli loty. A Europa ciągle nam ucieka. Zobaczymy, co zrobi Lech w eliminacjach Ligi Mistrzów.

Wkrótce rozpocznie się okres transferowy, a np. w Wiśle jest tylko dyrektor wykonawczy i szef skautów, który nie ma żadnego podwładnego.

- To dziwna sytuacja, bo system transferowy jest w klubie najważniejszy. Tego nie da się zrobić z dnia na dzień, tylko trzeba budować latami. Bez tego nie będzie ani wzmocnień, ani pieniędzy ze sprzedaży. Na przykład Manchester United od lata zbija interes na prawych pomocnikach. Najpierw sprzedali Davida Beckhama, później Cristiano Ronaldo, a teraz bardzo dobrze rozwija się Nani. Nie może być tak, że drużyna nie osiąga jakiegoś celu i zaraz zaczynają się wielkie zmiany. To kuriozalne, by w polityce budowania klubu kierować się emocjami. Jak nie ma osoby odpowiedzialnej za transfery, to klub nie ma serca. Tam skupia się pomysł budowania sukcesu i wizerunku. Bez tego nie da się funkcjonować. Skoro klub nie zamierza szkolić zawodników, to powinien zainwestować w siatkę skautów. Inna sprawa, że odpowiednich ludzi na to stanowisko znaleźć bardzo trudno.

Bogusław Cupiał przez 13 lat nie potrafi osiągnąć wymarzonego celu - awansu do Ligi Mistrzów.

- Przede wszystkim ukłony dla niego za cierpliwość. Przecież prywatne pieniądze inwestuje w trzecioligowy futbol. W ciągu kilku lat ani on, ani żaden z właścicieli polskich klubów nie ma szans, by podjąć walkę z najlepszymi zespołami europejskimi. Jakiś mecz może uda się wygrać, ale jeśli chodzi o organizację klubu, to polskie są daleko w tyle. Nie widzę możliwości, by ktoś awansował do Ligi Mistrzów dwa razy z rzędu. Nie wiadomo, czy uda się to zrobić choćby w Lidze Europejskiej. Przed dwoma laty Wisła rozbiła całą ligową konkurencję, a nie dostała się do tej europejskiej drugiej ligi. Trzymam jednak kciuki za Cupiała i innych właścicieli, by nie wycofali się z piłki. Przecież w polskim futbolu jest wiele dziwnych osób, które sporo obiecują, a później nic z tego nie mają. Nie pomaga też Polski Związek Piłki Nożnej. Na miejscu Cupiała nie wydawałbym jednak wielkich pieniędzy, bo to wcale nie gwarantuje sukcesu. Powinien raczej znaleźć i zainwestować w kompetentnych ludzi.

Czy mistrzostwo Polski dla Lecha to znak, że poznański klub jest najlepiej zarządzany?

- System szkolenia jest może trochę lepszy, ale do europejskich standardów jeszcze im daleko. Mają przewagę w systemie skautingu, bo jest prowadzony od kilku lat, ale w Polsce już coraz więcej klubów ma siatki poszukiwaczy. Niestety, wygląda to tak, że skaut płaci swojemu człowiekowi parę groszy, a w zamian raz na czas dostaje informację o jakimś ciekawym piłkarzu.



* prof. dr hab. Ryszard Panfil, rektor Wyższej Szkoły Zarządzania i Coachingu we Wrocławiu. Współpracuje z Uniwersytetem Sportowym w Kolonii. Jest prezesem Międzynarodowego Towarzystwa Naukowego Gier Sportowych