Bramkarz handlował meczami. Wzór dla młodzieży?

Zamieszany w korupcję Artur S. zamierza wziąć udział w akcji ?Trenuj z Mistrzem? i dawać przykład młodym bramkarzom. Organizatorzy zastanawiają się nad wycofaniem zaproszenia
Były bramkarz m.in. Wisły zapewnia, że przyznał się do ustawienia jednego meczu. Zarzut dotyczy czasów, gdy występował w Polonii Warszawa. Miał m.in. pomagać w utrzymaniu Świtu Nowy Dwór Mazowiecki. Prokuratura nałożyła na niego zakaz opuszczania kraju, musiał też wpłacić 40 tys. zł kaucji.

Do wczoraj miał brać udział w charytatywnej akcji "Trenuj z Mistrzem" w Krakowie. Kilkunastoletni chłopcy mają okazję potrenować z bramkarzami polskiej ligi, a także zadawać im pytania. Zebrane pieniądze trafią do dwójki ciężko chorych dzieci. - Moi synowie bardzo chcieli grać w piłkę, ale nie chciałabym, by ich wychowawcą czy trenerem była osoba, która kiedyś miała coś wspólnego z ustawianiem meczów - podkreśla Grażyna Kopińska, dyrektorka Programu przeciw Korupcji Fundacji im. Stefana Batorego. - W świetle prawa taki człowiek może szkolić młodych, ale czy będzie dla nich przykładem? Tu chodzi o wychowywanie. Gdy ktoś brał udział w korupcji, dawanie przykładu mogłoby być utrudnione. Sprzedawanie meczów nie jest wzorem postawy.

S. na co dzień pracuje z młodymi piłkarzami w Akademii Piłkarskiej 21, którą założyli m.in. Tomasz Frankowski i Mirosław Szymkowiak (byli reprezentanci Polski). Na "Trenuj z Mistrzem" również zamierza się stawić, by - jak tłumaczy - pomóc chorym dzieciom. - Jeśli młodzież zapyta o korupcję, to postaram się wszystko wyprostować. Ludzie czasem popełniają błędy i trzeba zrobić wszystko, by je naprawić. Trzeba oddzielać od siebie pewne sprawy - uważa bramkarz.

Organizatorem imprezy jest Marek Dragosz. Były bramkarz, a obecnie trener znany jest z działalności charytatywnej. Korzystając ze znajomości z najlepszymi zawodnikami, zlicytował ich sprzęt. Zaprosił ponad 30 byłych i obecnych zawodników z całej Polski. Wśród nich są tak znani bramkarze jak Jan Mucha (Legia) czy Mariusz Pawełek (Wisła Kraków).

Dobosz poprosił S. o udział w akcji, ale zapewnia, że nie wiedział o jego zarzutach. Piłkarz też go o tym nie poinformował. - Od pana się o tym dowiaduję. W tej sytuacji zaproszenie Artura wydaje się niezbyt dobrym pomysłem. To może pozostawić pewien niesmak. Muszę się z tym wszystkim przespać, ale chyba zgrabnie z nim porozmawiam i podziękuję za udział - przyznaje Dragosz.

S.: - Czy szkolenie dzieci przeze mnie jest moralne? Chcę im pomóc, a być może wyprostować też różne sprawy.

Komentarz Andrzeja Klemby

Choć bramkarz przyznał się do korupcyjnych zarzutów, nie przesądzam o jego winie, bo sąd wyroku jeszcze nie wydał. Staram się też wierzyć organizatorom, że tylko przez pomyłkę zaprosili go, by wziął udział w akcji charytatywnej i szkolił młodzież. Niemile zaskoczyło mnie jednak zachowanie bramkarza. Nie przyszło mu do głowy, że wzorem dla swoich następców między słupkami (nie w handlowaniu meczami) jest żadnym. Nie widzi nic złego w tym, że dla pieniędzy oszukiwał kibiców, a teraz będzie uczył m.in. fair play. Wszystko, co osiągnął w Wiśle, przekreślił udziałem w procederze korupcyjnym w Polonii Warszawa. Dla mnie jest piłkarskim banitą, któremu nie odmawiam drugiej szansy, ale dopiero po odcierpieniu kary.