Wisła w czepku urodzona, ale z Lechem grać nie umie

Wisła wciąż jest liderem Ekstraklasy, ale przy Reymonta doskonale zdają sobie sprawę, że 4 pkt przewagi to bardzo niewiele. Scenariusz z pasjonującym finiszem przewiduje także statystyka, bo Wisła ostatnio fatalnie spisuje się w meczach z Lechem.
Wszystkie akcje polskiej ligi na Ekstraklasa.tv »

My, Lech i Legia - w ostatnich dwóch sezonach chyba żaden piłkarz Wisły nie wytypował innych kandydatów do mistrzostwa. Od sobotniego wieczoru równie trudno będzie znaleźć zawodnika, który da warszawianom realne szanse na wygranie ligi. Wszystkie oczy są już skierowane na Poznań, który od dwóch sezonów próbował odbić mistrzostwo.

Wisła z Lechem grać nie umie

W Krakowie na pytanie o wymarzony wynik meczu na szczycie przeważało wyświechtane "patrzymy tylko na siebie". Mistrzowie Polski mieli 4 pkt przewagi nad Lechem oraz 5 nad Legią, więc plan na najbliższe półtora miesiąca był prosty. - Chcemy wygrać wszystkie osiem meczów - zapowiadał pomocnik Piotr Brożek.

Z kolei trener Henryk Kasperczak był mocno zdziwiony, gdy pytano go o spotkanie najgroźniejszych rywali. - A co mnie to obchodzi? Ojciec od zawsze mnie uczył, aby myśleć tylko o sobie, a wtedy cała reszta na pewno się poukłada - mówił szkoleniowiec i nie dał się przekonać matematycznymi wyliczeniami.

Co innego Paweł Brożek. - Mam nadzieję, że w Poznaniu padnie remis - przyznał napastnik.

Wszystko układało się po myśli krakowian aż do 76. minuty, gdy zwycięską bramkę dla Lecha zdobył Semir Stilić. Dzięki temu trafieniu sobotni hit ekstraklasy będzie tylko przystawką przed prawdziwym szlagierem Wisła - Lech, który już za niespełna dwa tygodnie w Krakowie. Z nożem na gardle zagrają poznaniacy, ale przy Reymonta doskonale zdają sobie sprawę, że 4 pkt przewagi to bardzo niewiele. Rok temu, także po 23. kolejce, to krakowianie mieli 3 pkt straty do Lecha i niekorzystny bilans meczów bezpośrednich. Ligę skończyli jednak z 5 (!) pkt przewagi nad poznaniakami. Terminarz nie przemawia za żadną z drużyn. Wisłę czeka wyjazd do Warszawy na Legię oraz derby z Cracovią, a Lech pojedzie do Chorzowa oraz podejmie Zagłębie Lubin, najlepszy zespół wiosny (zdobył tyle samo punktów, co poznaniacy).

Scenariusz z pasjonującym finiszem przewiduje także statystyka, bo Wisła ostatnio fatalnie spisuje się w meczach z Lechem. W tamtym sezonie zaliczyła porażkę i remis w lidze oraz dwie przegrane w Pucharze Polski. W tym przegrała już Superpuchar oraz mecz ligowy. Ważne dla krakowian będzie także najbliższe spotkanie ze Śląskiem Wrocław. O innym wyniku niż wygrana nie chcą słyszeć, ale potyczką będzie miało też drugie dno. Środkowi obrońcy Arkadiusz Głowacki i Marcelo mają bowiem po trzy żółte kartki i jeśli zostaną ukarani ze Śląskiem, to najlepsza formacja krakowian na Lecha zostanie rozbita.

Więcej demokracji w szatni

Nic jednak nie zatrzyma krakowian w drodze po trzecie z rzędu mistrzostwo, jeśli będą mieć tyle szczęścia, co z Polonią Warszawa. Wisła zagrała najsłabsze spotkanie ligowe od czasu przyjścia Kasperczaka, ale wygrała dzięki kuriozalnej bramce. W doliczonym czasie gry Łukasz Piątek podał do Sebastiana Przyrowskiego piłka odbiła się od nierówności i lekko trącona przez bramkarza wpadła do siatki tuż przy słupku. - Mecz był wyrównany i Polonia nie zasłużyła na przegraną - przyznał Kasperczak.

Szkoleniowiec w lidze zdobył komplet punktów, ale w żadnym z trzech z meczów jego drużyna nie zachwyciła. Kasperczaka ratują roszady w składzie i udane wejścia rezerwowych, ale styl poprawił się nieznacznie. Także piłkarze nie mówią o zmianach, jakie wprowadził nowy szkoleniowiec. Kapitan Arkadiusz Głowacki zasłania się tajemnicą szatni, a Paweł Brożek wspomina o grze skrzydłami i większej... demokracji. - Szkoleniowiec potrzebuje trochę czasu, aby poznać wszystkich chłopaków, ale jest jeszcze spokojniejszy niż kilka lat temu. Pamiętam, że jak kiedyś przegrywaliśmy, to lekko nie było. Teraz więcej dyskutujemy - przyznaje 27-letni piłkarz.

Nowy stadion i nowa Legia Warszawa? »