Wisła nie miała prawa zawieszać reprezentanta Polski

Sebastian Leszczak na razie wygrywa z Wisłą. Według Polskiego Związku Piłki Nożnej młody piłkarz w środę stał się wolnym zawodnikiem, ale od tej decyzji krakowianie mogą się odwołać
Sprawa Leszczaka zaczęła się na początku roku. Młody napastnik nie stawił się na pierwszych zajęciach mistrzów Polski, bo rozpoczął treningi z Polonią Bytom i wystąpił w sparingu tego zespołu.

Krakowianie uznali, że tym samym Leszczak złamał postanowienia kontraktu, który obowiązywał do skończenia przez niego 18 lat, czyli do 20 stycznia. Z kolei zawodnik i jego menedżer utrzymywali, że umowa wygasła z końcem 2009 r. - W zawodowym futbolu takie rzeczy nie mogą się zdarzać i będziemy bronić swojego imienia - podkreślał Maciej Skorża, ówczesny trener mistrzów Polski.

Leszczak został wezwany na Reymonta, by wyjaśnić sprawę. "[...] Tłumaczył, że został wprowadzony w błąd co do długości kontraktu z Wisłą Kraków przez osobę podającą się za jego menedżera [...]" - napisała Wisła na oficjalnej stronie klubu. Wyjaśnienia Leszczaka klubu jednak nie przekonały i krakowianie zawiesili go na pół roku.

Od tej kary Leszczak odwołał się do PZPN-u i wygrał. Wyrok zapadł w środę. - Uchyliliśmy dyskwalifikację z powodów formalnych, bo Wisła nie była uprawniona do jej nałożenia. Leszczak był bowiem młodzieżowym reprezentantem Polski, a w takiej sytuacji klub nie ma nad nim władzy dyscyplinarnej - wyjaśnia Krzysztof Malinowski, przewodniczący Związkowego Trybunału Piłkarskiego, i dodaje, że krakowianie mogą złożyć wniosek o ukaranie zawodnika do Wydziału Dyscyplinarnego PZPN.

Adrian Ochalik, rzecznik Wisły: - Nie mamy oficjalnych dokumentów w tej sprawie. Jak je dostaniemy, to na pewno zajmiemy stanowisko.

W środę nie trenował bramkarz Mariusz Pawełek, który narzeka na ból brzucha. Z kolei Piotr Brożek i Pablo Alvarez mieli tylko odnowę biologiczną. W czwartek piłkarze przejdą badania, a w sobotę (godz. 18.15) grają w Bytomiu z Polonią.

Obraźliwy gest Mariusza Pawełka »