Mariusz Pawełek pokazał kibicom Wisły środkowy palec

Mariusz Pawełek w trakcie meczu z Lechią Gdańsk pokazał szydzącym z niego kibicom środkowy palec. - Nie wchodźmy w te dziecinne tematy - ucina Henryk Kasperczak, trener krakowian.
Wideo, bramki i skróty z ekstraklasy w serwisie Ekstraklasa.tv »

Wiślacy przegrali u siebie w rewanżu 1:3 i odpadli z Pucharu Polski. Pawełek nie zawinił przy żadnym golu, ale po stracie trzeciej bramki trybuny zaczęły głośno narzekać na jego grę. Gdy chwilę później bramkarz złapał piłkę szyderczo bili brawo i wiwatowali. Zawodnik nie wytrzymał i wykonał w ich stronę obraźliwy gest. Nie widział go jednak ani Kasperczak, ani Artur Łaciak, trener bramkarzy Wisły. - Co o tym myślę? To szukanie sensacji. Niepotrzebnie zajmujemy się takimi sprawami. Mogę z nim ewentualnie porozmawiać, ale nawet nie wiem, czy taka sytuacja miała miejsce - podkreśla Kasperczak.

To nie pierwsze spięcie Pawełka z kibicami. Bramkarz - ze względu na częste dziecinne błędy - od dłuższego czasu jest "ulubieńcem" trybun. We wrześniu 2008 r. w trakcie meczu z Lechem Poznań (puścił cztery bramki) również pokazał kibicom środkowy palec. W sobotę też w meczu z Lechią kibice wiwatowali, gdy w łatwej sytuacji chwytał piłkę.

Wczoraj chcieliśmy porozmawiać z bramkarzem mistrzów Polski, ale nie było go na treningu z powodu dolegliwości żołądka. Pawełek zresztą unika mediów i niechętnie udziela wywiadów, bo uważa, że został przez dziennikarzy zaszczuty. - Wszyscy na niego patrzą, a co nie zrobi to jest źle. Mariusz odpowiada za to co robi. Ma się starać, dobrze grać i wytrzymywać ciśnienie - uważa Kasperczak.

Nie zanosi się, by za wulgarne zachowanie klub wyciągnął konsekwencje wobec Pawełka, bo szkoleniowiec toleruje takie zachowania. Kilka dni temu nie widział nic złego w zachowaniu Andraża Kirma, który po ściągnięciu z boiska nie podszedł podziękować do ławki rezerwowych, tylko prosto do szatni.

Lechia Gdańsk > trzy kroki od pucharów