Ekstraklasa. Czas goni Kasperczaka i Białasa

Nowi trenerzy ekspresowo muszą postawić Wisłę i Legię na nogi. Przed nimi pierwsze ligowe mecze z nowymi drużynami - na własnych boiskach. W sobotę lider ekstraklasy podejmuje Lechię (16:00), a Legia gra ze Śląskiem (14:45). Relacje na żywo w Sport.pl
Debiut w Wiśle Henryk Kasperczak zaliczył osiem lat i cztery dni temu. Przejął zespół od Franciszka Smudy, który przegrał trzy spotkania z rzędu. Kasperczak wystartował niewiele lepiej, bo w kolejnych trzech zdobył dwa punkty i nie sięgnął po mistrzostwo Polski.

Gdyby równie słaby start przydarzył się Kasperczakowi teraz, to mógłby poważnie obawiać się... zwolnienia. Według nieoficjalnych informacji niezdobycie tytułu będzie powodem zerwania umowy bez prawa do odszkodowania. Trener podjął się trudnego zadania. Miał tylko dwa treningi, by z rozbitej drużyny stworzyć zespół, który ma wygrać pierwszy mecz w rundzie wiosennej. Zresztą w tym sezonie na wdrażanie filozofii nie będzie miał szans. W niespełna dwa miesiące zespoły rozegrają po dziesięć meczów. - Czasu jest mało, ale w drużynie mam dojrzałych piłkarzy. Muszę działać szybko, ale z rozwagą - podkreśla.

Mistrzowie Polski mają ogromny problem, bo nie strzelili gola od połowy grudnia. Do siatki nie trafili także w środowym meczu Pucharu Polski z Lechią. Kasperczak nie zamierza jednak robić rewolucji w składzie, a napastnicy mają u niego spory kredyt zaufania. - Kiedyś miałem cudownych napastników, ale też zdarzała się im seria kilku meczów bez gola i o przełamanie było bardzo trudno - wspomina Kasperczak.

Głównym zadaniem szkoleniowca jest postawienie na nogi Pawła Brożka. Podczas pierwszego podejścia do Wisły Kasperczak niespecjalnie cenił umiejętności napastnika i wypożyczył go do GKS-u Katowice. Dziś jednak nie ma wyboru i musi na niego postawić, choć Brożek nie zdobył gola od października! - Zamierzam mu zaufać, ale Paweł musi pokazać, że chce zdobyć bramkę i ta sytuacja go denerwuje - podkreśla Kasperczak.

Treningi z Wisłą wznowił Łukasz Garguła, który z powodu kontuzji od ponad roku rozegrał niespełna 45 minut.

Do Warszawy jedzie Śląsk, który jest w dołku, podobnie jak Legia. W Legii słabe wyniki kosztowały trenera Jana Urbana posadę. Nowy - Stefan Białas - nie ma czasu, by przygotować drużynę do meczu, bo Legia ostatnio gra co trzy dni. Na razie pod wodzą nowego trenera przegrała w Pucharze Polski z Ruchem 0:1. Podobnie jak Wisła, trzecia drużyna ekstraklasy, ma potężny problem ze skutecznością. Nie strzeliła gola od trzech tygodni. Pomysł Białasa to dwóch napastników i swoboda w rozgrywaniu piłki dla Macieja Iwańskiego, który nie będzie obciążony zadaniami defensywnymi. Tyle że wykonawcy - Bartłomiej Grzelak i Marcin Mięciel - strzelili po cztery gole w tym sezonie w lidze, a i tak są najlepsi po tym względem w Legii. Leczący kolano król strzelców poprzedniego sezonu Takesure Chinyama w tym już Legii nie pomoże.