Sport.pl

Wisła chce pupila Leo Beenhakkera

Michał Pazdan trenuje z mistrzami Polski. 22-letni piłkarz miałby zastąpić Mauro Cantoro i Mariusza Jopa, ale najpierw krakowianie muszą znaleźć pieniądze i przebić zagraniczną konkurencję
Wisła interesowała się Pazdanem już latem, ale wtedy kluby nie porozumiały się w sprawie ceny. Teraz jednak Górnik ma nóż na gardle, bo po spadku z ekstraklasy stracił kilka milionów, ale dalej musi płacić zawodnikom wysokie kontrakty. W tej sytuacji zabrzanie chcą zejść z kosztów, sprzedając piłkarzy. - Nie jest tajemnicą, że część dostała wolną rękę w szukaniu drużyn. W tej grupie jest m.in. Pazdan - przyznaje Jędrzej Jędrych, prezes Górnika. - Wisła zwróciła się z prośbą o jego przetestowanie i wyraziliśmy zgodę. O pieniądzach jeszcze nie rozmawialiśmy.

Zarobki prawie jak reprezentant Polski

Mistrzowie Polski szukają właśnie takiego zawodnika jak Pazdan, bo dzięki niemu mogliby załatać dwie dziury w składzie. Kilka miesięcy temu Wisła w trybie ekspresowym podpisała umowę z Jopem, ale doświadczony zawodnik nie spełnia oczekiwań trenerów i jest mało prawdopodobne, by w czerwcu przedłużył kontrakt. Bardziej paląca jest jednak sprawa zastąpienia Cantoro, który odchodzi już w styczniu. - Być może dlatego Michał zjawił się u nas na testach. Ale nawet gdyby ci dwaj zostali, to i tak nie mamy za wielu zawodników defensywnych, więc dodatkowy by się przydał - podkreśla Rafał Janas, drugi trener krakowian.

Pazdan: - W Wiśle gra wielu klasowych piłkarzy, ale konkurencji się nie boję.

Piłkarz Górnika Zabrze wczoraj trenował z Wisłą. Ostatni raz piłkę kopał kilkanaście dni temu, więc do końca nie był z siebie zadowolony. Po zajęciach krótko rozmawiał z trenerem Maciejem Skorża, ale dziennikarzom nie chciał mówić o przyszłości przy Reymonta. - Do transferu jeszcze daleka droga - uciął.

Ryszard Szuster, menedżer piłkarza: - Po jednym treningu trudno przewidywać, czy z transferu coś wyjdzie. Nie prowadziliśmy jeszcze rozmów o indywidualnym kontakcie, bo najpierw muszą dogadać się kluby.

W czwartek mistrzowie Polski mają zdecydować, czy chcą zatrudnić zawodnika, ale wiele zależy od ceny. Krakowianie na razie mają dziurę w budżecie i nie stać ich na transfery. W przyszłym roku zwolni się jednak kwota ok. 250 tys. euro (tyle dostawał Cantoro), ale na kupienie i roczne zarobki Pazdana będzie to zdecydowanie za mało. - Pewnie spodziewa się pensji na poziomie zawodnika pretendującego do gry w reprezentacji - mówi jeden z naszych rozmówców. W tej sytuacji w grę będzie wchodzić kwota ok. 100-150 tys. euro rocznie.

Jest także inny problem, bo piłkarz ma dwie oferty z zagranicy. - Chcą go zaprosić na testy, ale w tym momencie Wisła to priorytet - podkreśla menedżer piłkarza.

Pazdan: - Górnik nie stać na utrzymanie wszystkich piłkarzy. Zabrzanie powiedzieli, że możemy odejść za kwotę, która nie powinna odstraszać.

Zdanie Leo Beenhakkera

22-letni piłkarz jest wychowankiem Hutnika Kraków. Siedem lat temu, jako junior był bliski angażu w Wiśle, ale w końcu został na Suchych Stawach. Jego kariera nabrała tempa dwa i pół roku temu, gdy przeniósł się do Zabrza. Tam wypatrzył go Leo Beenhakker, ówczesny selekcjoner reprezentacji Polski, i dał szansę w pięciu meczach.

Holender zabrał też Pazdana na mistrzostwa Europy, ale zawodnik nie zagrał ani minuty. - Beenhakker mówił o Pazdanie w samych superlatywach i należy szanować jego zdanie, bo pojęcie o piłce ma dobre - przyznaje Janas. - Na pewno warto zwrócić uwagę na Michała. Takim zawodnikom zmiana zespołu na mocniejszy często wychodzi na dobre, bo mogą podnosić umiejętności.