Sport.pl

Mijailović przeprosił Łobodzinskiego

Serb Nikola Mijailović był negatywnym bohaterem piątkowego pojedynku Korony z Wisłą. Kielecki piłkarz za uderzenie Wojciecha Łobodzińskiego wyleciał z boiska już w 21.minucie. Po meczu wiślaka jednak przeprosił.
Ekstraklasa.tv: Mijailović nokautuje Łobodzińskiego »

Zanim doszło do feralnego dla Serba zdarzenia Korona toczyła z Wisłą wyrównany pojedynek. Było 0:0 i to kielczanie byli bliżsi objęcia prowadzenia. Grający z przewagą jednego zawodnika goście dziesięć minut później objęli prowadzenie i zaczęli dominować na boisku momentami osiągając miażdżącą przewagę.

- Oglądałem ten mecz w szatni. Myślę, że i tak jest dobrze, że nie przegraliśmy więcej. 3:2 to i tak jest dobrze przy dziewięciu zawodnikach na boisku - mówił po spotkaniu skruszony zawodnik.

- Nie zrobiłem tego specjalnie. Nie chciałem, żebyśmy zderzyli się głowami, wystawiłem rękę i uderzyłem go nie z łokcia, tylko bardziej z ręki. Sędzia najpierw chciał dać mi żółtą kartkę, a potem, jak zobaczył krew, to dał mi czerwoną" - tłumaczył swoje zachowanie Mijailović.

Okazję do wyjaśnienia sytuacji z samym Łobodzińskim miał kilka chwil po meczu, kiedy krakowski pomocnik udzielał wywiadu. - Przepraszam Cię. Nie chciałem - powiedział wyciągając rękę. - Nie ma problemu - odpowiedział Łobodziński.

Garguła wraca na boisko